Mozaika – humus z morskimi szparagami

Tu kiedyś, w latach 50., bawiła się prehipsteria. W oparach papierosowego dymu fruwały marynarki, na podłogowy salceson lała się wódka, a filmowcy taksowali spódniczki mini zza grubych szkieł okularów. Podobnie jak Lotos, tak i Mozaika wydawała się nie do ruszenia, choć już w latach 90. dosięgnął jej krwawy imperialistyczny pazur, który wbił się głęboko w menu. Za sprawą tegoż obok śledzia i nóżek pojawiły się farfalle ze szpinakiem i krewetki z czosnkiem, o czym pisałam w recenzji ponad dwa lata temu.

Kiedy zimą zeszłego roku zasłonięto okna na znak remontu, łudziłam się, że być może właściciele po latach błądzenia odkryli wreszcie największy sekret tego miejsca, który ma smak przeszłości. Że odpuszczą sobie próby konkurowania ze wszystkimi modnymi miejscami serwującymi humus i postawią na to, co przez dekady składało się na legendę tego lokalu – kuchnię grającą najlepsze polskie przeboje!

Jaka jest Mozaika po remoncie? Przeboje wybrzmiewają tylko na parkiecie, w trakcie piątkowych dancingów, z polskiej kuchni zostały jedynie ostatnie, zdarte płyty. Menu składa się teraz ze „starej” i z „nowej” Mozaiki. W pierwszej części karty dogorywają galareta z giczy, tatar i śledź łypiący anemicznie na stronę drugą, gdzie panuje już zupełna mozaika smaków. Czego tu nie ma! Gnocchi, burgery, mezze, focaccia, baba ganoush i… oczywiście humus. Zawirować może w głowie, szczególnie jeśli się wybrało okrągły stolik z obrotowym blatem.

Wyłuskany ze starej karty tatar (26 zł) wygląda kuriozalnie na ogromnym półmisku do dania głównego. Sam jest niczego sobie, ale trudno się do niego dobrać przez paprochy nowych porządków. Mnóstwo tu dodatków i udziwnień, które miały go zapewne unowocześnić. Śledzie (14 zł) są za to bez zarzutu, choć upchnięte w słoju, do którego całe miasto uparło się wpychać zupy, granole i desery.

Największą wesołość budzi wiosenna wkładka, króluje w niej bowiem… morski szparag!

Kelner zapytany, czy ów szparag jest po prostu solirodem (inna nazwa: asparagi di mare), zaprzecza i od razu, na wszelki wypadek, odradza. Jemu nie smakuje. Ryzykuję. Dostaję „morskie szparagi” w komplecie z grillowanym łososiem i ziemniakami (36 zł). Jak się później okazuje, nie mają nic wspólnego z rodziną szparagowatych, ale komosowatych. Jest to bowiem solanka, popularna we Włoszech i nazywana tam agretti lub barba di frate. Smakuje trochę jak szczypiorek, a trochę jak słony bób, co nie zmienia faktu, że nawet jak na lokal z taką nazwą to ciut za dużo.

Mozaika
ul. Puławska 53
Warszawa
godziny otwarcia: pon.-czw.: 10-23; pt.-sob.: 10-24; niedz.:10-22