Koszmary warszawskiej gastronomii część 5.

Stołeczni restauratorzy rzadko zaskakują. Wolą bezpieczne rozwiązania, które sprawdziły się u konkurencji.

Stąd knajpy klony, każda kolejna podobna do poprzedniej. W wystroju, ofercie i sposobie podania dań. I na tych najbardziej banalnych i do skrętu żołądka powielanych elementach skupią się dziś Koszmary.

Kwadratowe talerze
Kto powiedział, że talerz musi być okrągły? Hej, daj się ponieść szaleństwu, zerwij z nudą! Pełne półki lat 90. polskie gospodynie domowe witają z zakłopotaniem i pąsem podekscytowania. Czas na postęp i nowe surowce, kolorowe plastikowe pojemniki i nietłukące się talerze arcoroc. Zachwyt budzą awangardowe kwadratowe formy. U niektórych po dziś dzień. Oczywiście każdy ma prawo trzymać za garnkami szkaradną pamiątkę po cioci Steni, ale epatować symbolem kuchennego przewrotu lat 90. na salonach już niekoniecznie. Kwadratowy talerz to prawdziwa meblościanka z rozkładanym łóżkiem wśród talerzy.

(Na zdjęciach zupy do kwadratu w Der Elefant i Silk & Spicy)

Łupki
From farm to table, from nature to kitchen, from Noma to Warsaw. Naturalny surowiec i bogata, organiczna faktura tego nośnika posiłku ma głęboki sens, jeśli podajemy na niej chrobotka reniferowego w kuli sferycznej z pierdnięcia górskiej owcy. Oddajmy naturze, co jej bliskie i ulotne jak gwiazdki Michelin. Serwowanie na chropowatym kawałku skały swojskich pierogów, serów czy kotletów schabowych jest równie niezgrabne jak zdobywanie szczytu za pomocą widelca.


(Na zdjęciu francuskie sery na łupku w Cafe de la Poste)

Doniczki
Kolejny po łupkach przykład organicznego trendu. Pierwsze doniczki dostrzegłam w Aioli, służyły do podawania frytek. Dziś w ogrodniczym duży ruch, gliniane formy wtargnęły na białe obrusy fine diningu. Miejmy nadzieję, że inspiracje domowym parapetem nie biorą się w tym wypadku ze szczytnej idei recyklingu. Jeśli po zjedzeniu dania odkryjecie na dnie doniczki grudę ziemi, dla pewności spytajcie kelnera. To może być bardzo modna „jadalna ziemia”.


(Frytki z doniczki w Aioli)

Słoiki
Sentyment do studenckich lat wymknął się restauratorom spod kontroli. Dziś ze słoika zjemy wszystko – od sałatek, śledzi, zup po musy słodkie i wytrawne, śniadaniowe granole i desery na bazie mascarpone. Na eskapizm słoikowy zapadły też co poniektóre blogerki kulinarne, upychając w szkło wszystko, co jadalne. Szklana pogoda zapanowała w całym kulinarnym świecie, co będzie następne? Wazony?


(Foie gras z konfiturą gruszkowo-pomarańczową spakowane do słoika w Winosferze, łupek w gratisie)

Koryta
Ludzie dzielą się na jedzących i żrących, tym drugim zatem z pewnością przypadnie do gustu wygodne świńskie koryto. Jest na tyle szerokie, że kapiące z pyska sosy wylądują w nim, a nie na lśniących seledynowych spodniach poliestrowego garnituru. Weselne chwyty zagrodowe zostawmy jednak karczmom przy trasie do Radomia. Doceńmy dorobek kultury i cieszmy się fajansem!


(Poręczne koryto z kwadratowym burgerem, frytkami w druciaku z Secado)

Kiełki lucerny
Kiełki lucerny zastąpiły odchodzący na emeryturę bukiecik z listków pietruszki, sałaty, kwiatków z rzodkiewki i plastrów pomidora. Kucharze chwalą sobie ich niską cenę, wygodę w użyciu i wielofunkcyjność, stąd też z przyzwyczajenia i lenistwa dekorują zieloną kępą każdy talerz na wydawce: pierogi, naleśniki z serem, szaszłyki. Uwaga, kiełki lucerny występują też w wersji premium w nieco lepszych restauracjach! Tam kiełkami kolendry, buraka, musztardowca wieńczy się dzieło, nie zawsze pamiętając, że małe, niewinnie wyglądające kiełki to inkubatory smaku – mogą popsuć zbalansowany smak dania.


(Krzak z kiełków w nieistniejącej już restauracji Chez Belier)


(Krem z kurek z kiełkami „premium” w poznańskiej Cucinie)


(Kanapka z Baru Studio)

Redukcja balsamiczna
Niegdyś szlachetny i rzadki sos pochodzący z redukcji doskonałego octu z Modeny, dziś chemiczna gęsta maź dostępna w nocnym za grosze. Wielbią ją niedoświadczeni kucharze. Wystarczy chwycić za buteleczkę, walnąć maza i już jest smak. Mogą to być kropki, kreski, zygzaki, pięciolinia i esy-floresy. Jest wiele możliwości, ale zawsze ten sam ordynarny glamour na końcu. Maggi nie mogło mieć lepszego następcy!


(Maz z redukcji do… tatara w nieistniejącej już restauracji Chez Belier)

Hamburgery
American dream się ziścił, stolica zapadła na burgeryzm. Burger is the new kebab. Burger bary znajdziecie w każdej dzielnicy, nieomal na każdej ulicy. Ile maszynek do zarabiania pieniędzy zmieści się jeszcze na rynku? Nie chcę wiedzieć i nie chcę już jeść bułek z kotletem.

Poprzednie edycje Koszmarów: 4, 3, 2 i 1

Za motywację do kolejnego odcinka dziękuję Froblog 🙂