Krem – nowe francuskie bistro Mônsieur Léona

Warszawskie paryżanki i paryżanie, czy wiecie już, gdzie można teraz w stolicy bezpruderyjnie grzeszyć? Gdzie dyskretnie ociera się z tłuszczu uszminkowane usta, namiętnie wycałowuje z dekoltu okruszki i zapada w ponętny welur zielonych kanap? Krem to nowy, elegancki dom schadzek, w którym zamiast morfiny serwuje się ser. Wkładajcie zatem lekkie pończoszki, nie dopinajcie tużurków, dobierzcie starannie dessous i niedbale upnijcie koafiury, bo i tak wszystko wam się za chwilę rozkrochmali w maślanym uniesieniu. Przy ulicy Śniadeckich działa nowe bistro znanego z kulinarnych dewiacji Francuza. Do tej pory deprawował dolny Mokotów, ukrywając się w malutkim Mônsieur Léon nieopodal Łazienek, dziś Luc Magnon bisurmani Śródmieście, i to zupełnie bez krępacji. Wydłużył kartę uciech, potroił dawki sera, wreszcie – zadbał o wyrafinowany dla grzeszenia anturaż. Krem ma piękną, starą posadzkę, marmurowe stoliki i bar oraz lustra dla lubiących podglądanie – jedno owalne i inne, ułożone w wymyślną harmonijkę dla snujących bardziej zamaszyste fantazje.

Kem przy Śniadeckich Nakarmiona Starecka

W karcie Kremu znajdziecie same preteksty do spowiedzi. Orszak serowych kochanków otwierają deski z serami miękkimi (25 zł) i twardymi (25 zł) – roquefort, tomme de savoie, brie de meaux, cantal i comté.

Krem przy Śniadeckich, Nakarmiona Starecka

Sery kryją się także w nieprzyzwoicie wybujałych i kalorycznych kanapkach. Croque monsieur mamie blue (23 zł) to ciężki kaliber przewinień. Lekki, biały puch pieczywa przesiąka nabrzmiałą warstwą niebieskiego sera w słodkim towarzystwie pieczarek prosto z polskiej „zapieksy” oraz chrupiących orzechów. Równie bezwstydna jest croque madame (22 zł), pyszniąca się krągłością jajka sadzonego na zapieczonej, chrupiącej skórce sera emmental, który w swoich tłustych czeluściach skrywa jeszcze szynkę.

Croque monsieur mamie blue, Nakarmiona Starecka Croque monsieur mamie blue, Nakarmiona Starecka Croque madame, Nakarmiona Starecka

Prawdziwą kaloryczną orgią jest mącące w głowie raclette, roztopione niedbale na ziemniakach i kindziuku (25 zł).

Kem, raclette, Nakarmiona Starecka

Potem deski wędlin (20 zł) z polskimi akcentami w postaci kumpiaka i kindziuka. Luc Magnon sam przygotowuje pasztet i kusząco zaróżowiony rostbef, który ląduje potem między innymi w sałacie z burakami i orzechami (28 zł) czy w sandwichu razem z domowym majonezem (22 zł). Deser po tym wszystkim to już niewinna igraszka, ale zawsze warto się nad nim zastanowić, choćby w akcie miłosierdzia ratując od zapomnienia stary chleb w pain perdu (12 zł).

Idźcie. Na pokutę i post jeszcze przyjdzie pora. N’est-ce pas?

Krem
ul. Śniadeckich 18
Warszawa
Godziny otwarcia: wt.-sob.:12:00-23:00, niedz.: 12:00-20.00