Gdzie na śniadanie w Warszawie?

Nie ma chyba bardziej zgranego i jednocześnie irytującego tematu w warszawskiej gastronomii. Temat śniadań w Warszawie przewinął się przez wszystkie możliwe fora, nie tylko związane z kulinariami. Ilekroć podejmowała go „Gazeta Wyborcza”, ciekawsza niż samego tekstu była lektura komentarzy, szczególnie przeciwników jadania śniadań na mieście. Owa fanaberia, ich zdaniem, typowa dla zblazowanych warszawiaków, to drwina z ciężko pracujących Polaków. Ci, jak normalni ludzie, parówkę z kajzerką jadają w domu.

Od czasu do czasu zdarza mi się zjeść śniadanie na mieście. To zestawienie powstawało więc w dłuższym przedziale czasu, głównie dzięki moim zabieganym przyjaciołom, którym z napiętego grafiku dnia najłatwiej było wyszarpać czas właśnie na pierwszy posiłek. Za mną więc tygodnie testów, ploteczek nad kawą, okruszków z tostów w dekolcie. Najtrudniej było dotrzeć na miejsce na czczo. To chyba główny argument za jadaniem śniadań w domu. Kolejnym jest czasami naciągana oferta kawiarni i restauracji proponujących śniadanie w Warszawie – część z nich próbuje wstrzelić się w trend, upychając w menu najgorszej jakości buły za nieadekwatnie duże pieniądze. O tych miejscach nie będę się rozpisywać, mam za to dla was sprawdzone i godne rekomendacji adresy z różnych dzielnic Warszawy.

1. Krem, Śródmieście, ul. Śniadeckich 18, przez cały tydzień od 9:00 (poniedziałek – zamknięte)
W Kremie jadam najczęściej. To również moje ulubione miejsce spotkań – również tych zawodowych, kiedy potrzebuję przeprowadzić z kimś wywiad. Każdy dziennikarz ma takie swoje sprawdzone miejsce, a moje jest w Kremie. Tu obsługa jest profesjonalna i bezszelestna, atmosfera dyskretna, w tle nie rzęzi żadne disco, a jakość jedzenia jest zawsze na wysokim i powtarzalnym poziomie. Tu jada się śniadania dekadenckie, prowokująco kaloryczne i ostateczne. Do wyboru są same podnoszące cholesterol, zatykające żyły i prowadzące prosto ku spotkaniu z miażdżycą przyjemności – croque monsieur (23 zł) i croque madame (22 zł), sadzone jaja z pasztetem, a także duży wybór pełnych sera, wędlin i świeżych ziół sandwiczy. Ja najczęściej zamawiam tu omlet z serem oraz tosty francuskie, które popijam herbatą rooibos.

Więcej o Kremie przeczytasz u mnie na blogu <<kliknij tutaj>>

Krem przy Śniadeckich, Nakarmiona Starecka

2. Kanapa, Mokotów, ul. Narbutta 10, codziennie od 9:00
Ukraińska restauracja mieści się w starej pięknej willi Sedlakowskich z końcówki lat 20. ubiegłego wieku z przylegającym do niej ogrodem. Właścicielem Kanapy jest Dymitr Borisov, doświadczony restaurator i gastronomiczny potentat – Kanapa w Warszawie to jego trzynasta restauracja. W menu nowoczesna wersja kuchni ukraińskiej, w secie degustacyjnym m.in.: małże na kamieniu, mus z karasi z kremem z ostryg, nadziewany topinambur i czarne pierogi z sandaczem. W ofercie śniadaniowej bardziej klasyczne pozycje (miodowa granola i jaja po benedyktyńsku), choć jest i zestaw ostryg z salsą pomidorową, biszkoptem koperkowo-cebulowym i kawiorem ze śledzia (49 zł), mini śniadaniowy stek z jajem (69 zł) oraz ukraińska propozycja na początek dnia, która składa się m.in. z uroczych smażonych serowych kuleczek, opiekanych ziemniaczków, sadzonych jaj, duszonej fasoli w pomidorowym sosie i najlepszych na świecie kiszonych pomidorów z kieliszkiem wina musującego (49 zł). W każdą niedzielę zaś pomiędzy godziną 9.00 a 12.00 w Kanapie odbywa się brunch. Bufet ugina się wtedy od ostryg z czarnym kawiorem czy zapiekanych pod beszamelem, foie gras marynowanego w winie, tatara z dojrzewającej wołowiny również z foie gras, jaj faszerowanych szyjkami rakowymi, muli z chili i parmezanem. Mnie najbadziej smakują czerwony kawior na blinach i kawior szczupaka na naleśnikach. Na zamówienie serwowane są zaś jaja po benedyktyńsku z różowym pstrągiem i kawiorem, oraz serniczki, wyśmienity ukraiński deser z domowego twarogu. Do tego wszystkiego morze prosecco bez ograniczeń za cenę jedynie 70 zł od osoby!

3. SHUK, Ochota, Grójecka 107, w weekendy od 10.00, w pozostałe dni tygodnia od 12.00
Gdybyście spytali mnie, gdzie najczęściej jadam obiady, bez zająknięcia powiedziałabym, że w Mezze. Jestem uzależniona od serwowanych tam zielonych od pietruszki falafeli, które najczęściej wybieram w zestawie z humusem, świeżymi i marynowanymi warzywami, oraz pitą (24 zł). Mokotowskie Mezze ma też młodszą siostrę przy Grójeckiej z jeszcze bardziej rozbudowanym menu m.in. wegetariańskich śniadań. Trudno mi wskazać najlepsze, bo są tu i wariacje szakszuki, jak i ciekawe propozycje wielkiej uczty dla dwojga, ale w pierwszej kolejności spróbujcie może śniadania tureckiego z cilbir, czyli jajkami w koszulkach w miseczce z jogurtem (na zdjęciu poniżej danie na samym dole), bo to rzadkie ale nadzwyczaj udane klasyczne, tureckie połączenie. W SHUK towarzyszą mu jeszcze dolmy (tureckie gołąbki), bałkański ser kajmak z miodem, parę miseczek z różnościami oraz pieczywo (25 zł).

4. Boker Tov, śniadanie w Jewish Community Center, Śródmieście, ul. Chmielna 9a, od 10:00
Co prawda tylko w niedzielę, ale warto na nią czekać przez cały tydzień. Boker Tov w Jewish Community Center to prawdziwa roślinna uczta, wielkie koszerne śniadanie w trakcie którego spróbujecie wybornych past z jajek, buraka, dyni, bakłażanów, pieczonych marchewek z cebulką i humusu w którym można zanurzyć pulchną focaccię. Za talerz płaci się 25 złotych i można się objadać do woli!

P2220910-660x486

5. SAM Żoliborz, Żoliborz, ul. Rydygiera 9c, od 8:00, w weekendy i wtorek od 9:00
Powiśle jest teraz poza moją trasą, nie bywam tam zbyt często. O wiele bliżej jest mi do nowej lokalizacji SAM-u na skraju Żoliborza. Pierwsze tłumy po otwarciu się już przewaliły, można więc w spokoju wybierać z długiej karty śniadaniowych propozycji. Ja krążę z reguły pomiędzy bajglem z rostbefem i harrisą (14 zł), a szakszuką (17 zł). Pikantne jaja po bombajsku (18 zł), jaglanka z orzechami (16 zł) czy tosty francuskie na domowej chałce (18 zł) to też sztos!

6. City SAM, Śródmieście, ul. Twarda 4, od 8:00, w sobotę od 09:00, w niedzielę nieczynne
Kolejny SAM-u mieści się w apartamentowcu Cosmopolitan. Miejsca jest mało, ale wciąż można uszczknąć go dla siebie, nie narażając się muskularnej Kindze Rusin. Zmieszczą się nawet psy, choć w takim ścisku zdarza im się wsadzić nos pomiędzy ponętne pośladki Edyty Górniak. Warto tu wpaść nie tylko na omlet fitness z dzikim łososiem, awokado, pomidorami, kiełkami, pestkami dyni i słonecznika (26 zł), lecz także po zdrowy lunch, również na wynos.

7. Lawendowy Dom Grażyny Winkowskiej, Mokotów, ul. Różana 30, od 09:00, poniedziałek zamknięte
Przybyło nowe miejsce na śniadanie w Warszawie! Lawendowy Dom Grażyny Winkowskiej to kolejna emanacja talentu gospodyni znanej ze starej jak i nowej Hali Koszyki. Tym razem połączyła siły z równie utalentowaną córką Małgosią i ze wsparciem całej rodziny razem gotują polsko-francuskie klasyki. W karcie m.in. boeuf bourguignon, rosół z kołdunami, knedle ze śliwkami, ratatouille i crêpes suzette, a na śniadania kasza jaglana z bananami na mleku kokosowym (25 zł), grzanki z awokado (25 zł) i łososiem (25 zł) oraz jajka po florentyńsku (25 zł). Nie ważcie się wychodzić stąd nie próbując wcześniej lawendowego, tytułowego ciasta – to wielka, lepka i błoga przyjemność!

Lawendowy dom snaidania Lawendowy dom Winkowska

8. Big Book Cafe, Mokotów, ul. Dąbrowskiego 81, od 08:00, w weekendy od 10:00
Na końcu ulicy Dąbrowskiego, właściwie już przy Wołoskiej, działa stacjonarna wersja festiwalu literackiego Big Book Anny Król i Pauliny Wilk. W kawiarni, podobnie jak na ich literackim „open’erze”, można rozsmakować się w lekturze. Dosłownie, bo towarzyszyć jej może posiłek, i to od samego rana. Na zaspany brzuch szczególnie polecam koktajle – ten z burakiem jest szałowy i starczy za śniadanie. W menu również tosty, po części do samodzielnego przygotowania w ustawionym na barze tosterze, sałatki, przekąski i kanapki. Co więcej – własne menu mają tu psy! Zabierzcie je ze sobą koniecznie, niech też lizną kultury.

Big Book Cafe Mokotow Nakarmiona Starecka Big Book Cafe Mokotow Nakarmiona Starecka Big Book Cafe Mokotow Nakarmiona Starecka

9. Wars i Sawa w Nowym, Mokotów, Nowy Teatr, ul. Madalińskiego 10/6, od 9:00, w weekendy od 10:00
Było takie miejsce na Powiślu, przy Dobrej, gdzie czas zwalniał i panowały wieczne wakacje. Wars i Sawa mieściła się w dość obskurnym baraku, który właściciele potrafili jednak przerobić na artystowską, sielską miejscówkę, serwującą najbardziej kolorowe pizze w mieście – na przykład z jarmużem, dynią czy burakiem. Dziś Iga i Marcin Sekułowie mają do dyspozycji rozległą i nowoczesną przestrzeń Nowego Teatru. Pizzy już niestety nie ma, bo i pieca brak, ale karta Warsa i Sawy wciąż wypełniona wegetariańskimi daniami. Spróbowałam paru prostych i bardzo smacznych: babki ziemniaczanej, wegeburgera bez bułki, za to z wyśmienitą owocowo-warzywną salsą, sałatki z mango i krewetkami oraz blanszowanej cukinii. Ostatnio to mój ulubiony adres na proste śniadanie w większym towarzystwie – jajecznicę, omlet, naleśniki czy chałkę – które można zjeść w otoczeniu równie sielskim jak kiedyś na Powiślu, na patio Nowego Teatru zarośniętym łąkowymi kwiatkami.

Wars i Sawa w Nowym Teatrze Nakarmiona Starecka Wars i Sawa w Nowym Teatrze Nakarmiona Starecka Wars i Sawa w Nowym Teatrze Nakarmiona Starecka Wars i Sawa w Nowym Teatrze Nakarmiona Starecka Wars i Sawa w Nowym Teatrze Nakarmiona Starecka

10. Juice Press People, Śródmieście, ul. Bracka 18, od 8:30, w weekendy od 9:00
Jeśli szukacie naprawdę sycącego i w dodatku zdrowego śniadania na mieście, zajrzyjcie w okolice kultowej restauracji Między Nami. Za ścianą wysłużonego lokalu jakiś czas temu otworzył się nowy. Juice Press People to nie tylko specjaliści od zapowiadanych w nazwie świeżo wyciskanych soków (szczególnie polecam iron mana z buraków i pomarańczy z dodatkiem kurkumy), ale też od misek mocy, z angielska zwanych smoothie bowl. To zmiksowane owoce udekorowane kolejną porcją owoców; sporo z nich to wychwalane przez dietetyków tak zwane superfoods – produkty o właściwościach zdrowotnych. W Juice Press People kolorowe mozaiki, misternie ułożone na powierzchni misek, są tak piękne, że aż żal je jeść. Jesienią zostały wprowadzone właśnie ich cieplejsze wersje – na bazie rozgrzewającej jaglanki i owsianki.

Więcej o Juice Press People pisałam w recenzji na blogu <<kliknij tutaj>> 

Smoothie bowl w Juice Press People

11. Cafe Bristol w Hotelu Bristol, ul. Krakowskie Przedmieście 42/44, codziennie od 8:00
To najstarsze i najbardziej nobliwe miejsce w zestawieniu, działające od 1901 roku. Szykowny adres przy reprezentacyjnym Krakowskim Przedmieściu w latach 60. i 70. pełnił rolę salonu stolicy, w którym wręcz należało bywać. Tu toczyło się życie towarzyskie i uczuciowe Warszawy. W Bristolu brylowali amanci kina, literaci i muzycy. Bywał tu Olbrychski, Głowacki, jak i mój tato. Po niedzielnym obiedzie zabierał mnie do Bristolu na ciacho. Bardzo lubiłam to miejsce i sentyment do niego żywię do dziś, również teraz, gdy kawiarnia przeszła gruntowny remont. Niezwykły, niepodrabialny nastrój i wystrój wiedeńskiej kawiarni jednak pozostał. Można tu zjeść nie tylko ciastka, zamówić słynny tort Bristol (w tym roku zaprojektowany we współpracy z projektantką mody Gosią Baczyńską), lecz także śniadanie. Spróbowałam trzech z nich: śniadania francuskiego z omletem z kozim serem (54 zł), śniadania angielskiego ze wszystkimi jego klasycznymi składnikami tyle że figlarnie zawiniętymi w burito (burito śniadaniowe z jajecznicą, boczkiem, smażonymi pieczarkami i ziemniakami, serwowane z sosem pomidorowym z fasolką, 54 zł), oraz śniadania fit na które składała się granola z owocami oraz smoothie (45 zł). W karcie znajdziecie również polskie śniadanie z serem korycińskim, interkontynentalne z sadzonym na awokado jajkiem, czy firmowe z wędzonym sumem. Wszystkie zestawy podawane są z talerzem owoców, kawą lub herbatą, zestawem pieczywa podanego z dżemami, miodem i masłem i tłoczonym na zimno sokiem jabłkowym. To prawdziwa śniadaniowa, wyrafinowana uczta, którą można zafundować sobie nie tylko od święta, bo w sumie czemu nie?

HB - Cafe Bristol (9)
sniadanie fit w hotelu bristol
Smoothie ze śniadania fit
sniadanie francuskie z omletem
Francuskie śniadanie z omletem
sniadanie angielskie - burito z jajecznica, boczkiem, pieczarkami, ziemniakami i fasolka
Śniadaniowe, angielskie burito z jajecznicą, boczkiem, pieczarkami, smażonymi ziemniakami i fasolką
Cafe Bristol

12. Raj w Niebie, Śródmieście, ul. Nowy Świat 21, od 12:00
Jak wygląda śniadanie w raju? Bardzo smacznie i kalorycznie. Na śniadania można wpadać do Raju w Niebie przez cały dzień – to szczególnie ważna informacja dla tych, którzy w weekend poimprezowali. Ci z pewnością na śniadanie zamówią burgera wieprzowo-wołowego z cheddarem, sadzonym jajkiem, sosem musztardowym i piklami (24,40 zł). Dla reszty do wyboru są jeszcze dwa warianty: pankejki z makiem, marakują, bananem i czekoladowym sosem (21,60 zł) lub pankejki z konfiturą z boczku,  jajem sadzonym i syropem klonowym. Jak się bawić to się bawić i nie jeść już nic do końca dnia.

Raj w Niebie, Nakarmiona Starecka
pancakes z makiem, marakuja, bananem i czekoladowym sosem
Pankejki z makiem, marakują, bananem i czekoladowym sosem

13. Jaskółka, Żoliborz. pl. Wilsona 4, lok. 103, od 8:30, w weekendy od 09:30
Propozycji jest dosłownie parę, ale zróżnicowanych, więc każdy, nawet stroniący od białka zwierzęcego i glutenu, powinien znaleźć w menu coś dla siebie. Jest zatem granola z sezonowymi owocami (13 zł), tofucznica z boczniakami, pieczywem i warzywami (18 zł), tosty z jajkiem i awokado (10 zł), jaja sadzone z czarnuszką, ze szpinakiem i z pieczywem (15 zł), szakszuka (18 zł) oraz tosty francuskie z trzema serami i rukolą (18 zł). Przez cały tydzień można tu także wpadać na lunche (24 zł). Estetyczne, przyjemne wnętrze Jaskółki zaprojektowały dziewczyny ze studia Fenek we współpracy z Tomkiem i Edytą Kilisiami.

Porcelana z Fenek Studio
Porcelana z Fenek Studio
Kawiarnia Jaskółka
Kawiarnia Jaskółka
Tofucznica
Tofucznica
Sałatka z melona i tofu
Sałatka z melona i tofu

14. KIK Fit, Śródmieście, ul. Szpitalna 5, od 10:00, w weekendy od 11:00
Śniadania dla prawdziwych pakerów. Ci, jak wiadomo, do zjedzenia posiłku nie potrzebują specjalnej oprawy, na co dzień wszak pochłaniają tuńczyka z pudełka zaraz po treningu w szatni. Plastikowy wystrój KIK Fit nie sprzyja zasiedzeniu się, ale może to i zdrowiej. Polecam omlet z łososiem i jarmużem (16 zł, 556 kalorii, 32 gramów białka) i proteinowe pankejki z masłem orzechowym, bananem i miodem (16 zł, 523 kalorii, 21 gramów białka). Są jeszcze pankejki w wersji wegańskiej – z białkiem konopnym i musem z jeżyn (15 zł, 239 kalorii, 11 gramów białka).

15. Zorza, Śródmieście, ul. Żurawia 6/12, od 8:00 (serwowane do 12:00, w weekendy do 13:30)
Udane przejęcie i aranżacja wnętrz po kultowej kawiarni 6/12. Zorza kontynuuje tradycje zdrowych i smacznych posiłków od świtu. Wygodnie się tu siedzi, obsługa jest dyskretna, a propozycje śniadań kuszące. Smakowało mi jajko w koszulce podane na brioszce z guacamole (23,90 zł). Na długiej liście śniadaniowych propozycji m.in.: jajka po benedyktyńsku (21,90 zł), owsianka z musem malinowym (16, 90 zł), czy jaglanka z chia (17, 90 zł).

16. Charlotte, Śródmieście, al. Wyzwolenia 18 (pl. Zbawiciela), od 7:00, w weekendy od 9:00
Trzy lata temu umieściłam „Szarlotę” w zestawieniu „Koszmary warszawskiej gastronomii” z powodu fatalnej obsługi, która na prośbę o podanie menu potrafiła odpowiedzieć krótko i stanowczo „nie”. Od tamtej pory bardzo się poprawiła, jest czujna, szybka i dyskretna. Zdjęto również część karton-gipsu, który do niedawna przesłaniał zabytkowe mozaiki Eugeniusza Gepperta zdobiące niegdyś wnętrza działającej tu do 2011 roku Centrali Rybnej. Od tamtej pory doceniam jeszcze bardziej możliwość celebrowania wyjątkowych chwil winem musującym podawanym do jajek, pieczywa i konfitur (śniadanie Charles, 25 zł).

17. Charlotte Menora, pl. Grzybowski 2, od 7:00, w weekendy od 9:00
Niegdyś mieściła się tu legendarna Menora, restauracja z kuchnią żydowską, teraz działa punkt informacji o żydowskiej Warszawie. Z inicjatywy Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN powstały: sala spotkań dla organizacji pozarządowych, miejsce na warsztaty kulinarne oraz bistro. Jak w każdej Charlotte tak i tu kupicie pieczywo robione na miejscu – w tym piękne, rumiane chałki oraz bajgle. W karcie prócz klasyków: malutkie, chrupiące ziemniaczane latkes z kawiorem z pstrąga i śmietaną smakują wybornie (Caviar, 15 zł), chałka z gęsią wątróbką, jajkiem, cebulą i buraczkami (Caviar juif, 11 zł), gęsia szyja faszerowana ziemniakami i cebulą (Cou d’oie farci, 15 zł), rybny zestaw (Assiette de poissons, 14 zł) złożony z piklowanego pstrąga, wędzonej makreli, marynowanego śledzia, majonezu chrzanowego i chleba.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA OLYMPUS DIGITAL CAMERA OLYMPUS DIGITAL CAMERA

18. Kubek w Kubek, Mokotów, ul. Grażyny 16, od 8:30, w niedzielę od 9:30
Mokotowska kawiarnia, w której, podobnie jak w Relaksie przy Dąbrowskiego, można wpaść na sąsiadów i znajomych. Na tak małej powierzchni, w otoczeniu znajomych uszu, nie sposób prowadzić prywatnych rozmów. Zalecam więc wpadać tu, by zjeść, a nie rozmawiać o pieniądzach czy romansach. Smakuje mi tutejsza jaglanka i owsianka z owocami i jogurtem (12 zł). W karcie rownież jaja lub parówki w zestawie z szynką, sałatą, serami i koszykiem pieczywa (17 zł), jajka po benedyktyńsku na grzankach ze szpinakiem lub bekonem (20-22 zł), a także sporo śniadaniowych koktajli np.: z płatków jaglanych, szpinaku, gruszki i mleka kokosowego (15 zł).

19. Bułkę przez Bibułkę, Mokotów, Puławska 24, od 07:30, w weekendy od 9:00
Podobnie bajkowo urządzony, jak „niedyskretny” lokal, w którym się raczej jada, niż gada. Rano bywa tu tłumnie, warto jednak porozpychać się łokciami, by zjeść bajgla z boczkiem (13 zł) czy łososiem (15 zł) albo jajo na miękko z sałatą i pieczywem (15 zł). W karcie również omlety, granole, owsianki i spory wybór kanapek.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

20.Być Może, Śródmieście, ul. Bagatela 14 (pl. Unii Lubelskiej), od 7:00 (śniadania serwowane są do 12:00, w weekendy do 13:00)
Przez tutejsze stoły przewinęło się już tysiące śniadań, a i karta zmieniała się nieraz. Bistro przy Placu Unii Lubelskiej to wciąż jedno z niewielu miejsc, gdzie o wczesnej porze można zjeść satysfakcjonujące śniadanie. Obecnie w menu m.in. jajka po benedyktyńsku, omlet z figami i kozim serem, granola czy naleśniki. Lubię tu zaglądać po zakupach w pobliskiej kwiaciarni i pilnowanej przez rudego kota księgarni na pięterku. Masala, mój stary pies, również.

21. Etno Cafe, Śródmieście, ul. Marszałkowska 87, od 07:00, w sob. od 8:00, a w niedz. 09:00
Sieciówka, ale z klimatem. Przeniesiony koncept z Wrocławia świetnie odnalazł się na stołecznym rynku. Lubię tu wpadać popracować. To również idealne miejsce na spotkania, bo w samym centrum miasta. Jeśli chodzi o śniadania to jedna z najszybszych i najtańszych opcji w Warszawie. Za jajecznicę czy bajgla z humusem zapłacicie około 10 złotych.

sniadanie w etno cafe warszawa

22. Orzo, Plac Konstytucji 5, przez cały tydzień od 9:00
Śniadanie za złotówkę? Kusząca alternatywa dla wszystkiego co opisałam powyżej! Do każdej kawy w tygodniu (1 zł) otrzymuje się śniadanie w prezencie. W menu za złotówkę miska smoothie z banana i innych owoców na mleku kokosowym, miska z łososiem, makaronem orzo, guacamole, jajkiem w koszulce, warzywami i salsą mango, szakszuka, pizza na kaca, burger w czarnej bułce, oraz jaja sadzone z kiełbaskami, grillowanymi pomidorami, tabbouleh, bagietką z masłem ziołowym. Orzo kontynuuje pod tym względem tradycję poprzedniego lokalu w tym miejscu – Aioli. Po małej metamorfozie wnętrz przy placu Konstytucji pojawiło się wiele roślin doniczkowych, które mają za zadanie odświeżyć nieco stołeczne powietrze.

orzo nakarmiona starecka sniadanie-1

23. Matcha Tea House, Śródmieście, ul. Mokotowska 17 (pl. Zbawiciela), od 8:00, w niedzielę od 09:00
Matcha, tak popularna w Berlinie czy Londynie, do wypicia do niedawna w zaledwie paru kawiarniach w Warszawie, doczekała się wreszcie miejsca dedykowanego tylko jej. Pojawienie się matchy cieszy mnie również dlatego, że w lokalu, w którym przez lata zjadano dosyć nudne naleśniki, w ofercie prócz zielonych, herbacianych słodyczy jest małe japońskie śniadanie. W dodatku ryżową kanapkę onigiri z kojącą zupką miso i sałatką (22 zł) można zamawiać przez cały dzień.

A gdzie Wy jadacie śniadania? Macie jakieś ulubione miejsca? Podzielcie się nimi w komentarzach!

Nakarmiona Starecka jest również na Facebooku i Instagramie. Zapraszam!