Gdzie na śniadanie w Warszawie?

Nie ma chyba bardziej zgranego i jednocześnie irytującego tematu w warszawskiej gastronomii. Temat śniadań na mieście przewinął się przez wszystkie możliwe fora, nie tylko związane z kulinariami. Ilekroć podejmowała go „Gazeta Wyborcza”, ciekawsza niż samego tekstu była lektura komentarzy, szczególnie przeciwników jadania śniadań na mieście. Owa fanaberia, ich zdaniem, typowa dla zblazowanych warszawiaków, to drwina z ciężko pracujących Polaków. Ci, jak normalni ludzie, parówkę z kajzerką jadają w domu.

Od czasu do czasu zdarza mi się zjeść śniadanie na mieście. To zestawienie powstawało więc w dłuższym przedziale czasu, głównie dzięki moim zabieganym przyjaciołom, którym z napiętego grafiku dnia najłatwiej było wyszarpać czas właśnie na pierwszy posiłek. Za mną więc tygodnie testów, ploteczek nad kawą, okruszków z tostów w dekolcie. Najtrudniej było dotrzeć na miejsce na czczo. To chyba główny argument za jadaniem śniadań w domu. Kolejnym jest czasami naciągana oferta kawiarni i restauracji – część z nich próbuje wstrzelić się w trend, upychając w menu najgorszej jakości buły za nieadekwatnie duże pieniądze. O tych miejscach nie będę się rozpisywać, mam za to dla was sprawdzone i godne rekomendacji adresy z różnych dzielnic Warszawy.

Lawendowy Dom Grażyny Winkowskiej, Mokotów, ul. Różana 30, od 09:00, poniedziałek zamknięte
Przybyło nowe miejsce na śniadanie w Warszawie! Lawendowy Dom Grażyny Winkowskiej to kolejna emanacja talentu gospodyni znanej ze starej jak i nowej Hali Koszyki. Tym razem połączyła siły z równie utalentowaną córką Małgosią i ze wsparciem całej rodziny razem gotują polsko-francuskie klasyki. W karcie m.in. boeuf bourguignon, rosół z kołdunami, knedle ze śliwkami, ratatouille i crêpes suzette, a na śniadania kasza jaglana z bananami na mleku kokosowym (25 zł), grzanki z awokado (25 zł) i łososiem (25 zł) oraz jajka po florentyńsku (25 zł). Nie ważcie się wychodzić stąd nie próbując wcześniej lawendowego, tytułowego ciasta – to wielka, lepka i błoga przyjemność!

Lawendowy dom snaidania Lawendowy dom Winkowska

Big Book Cafe, Mokotów, ul. Dąbrowskiego 81, od 08:00, w weekendy od 10:00
Na końcu ulicy Dąbrowskiego, właściwie już przy Wołoskiej, działa stacjonarna wersja festiwalu literackiego Big Book Anny Król i Pauliny Wilk. W kawiarni, podobnie jak na ich literackim „open’erze”, można rozsmakować się w lekturze. Dosłownie, bo towarzyszyć jej może posiłek, i to od samego rana. Na zaspany brzuch szczególnie polecam koktajle – ten z burakiem jest szałowy i starczy za śniadanie. W menu również tosty, po części do samodzielnego przygotowania w ustawionym na barze tosterze, sałatki, przekąski i kanapki. Co więcej – własne menu mają tu psy! Zabierzcie je ze sobą koniecznie, niech też lizną kultury.

Big Book Cafe Mokotow Nakarmiona Starecka Big Book Cafe Mokotow Nakarmiona Starecka Big Book Cafe Mokotow Nakarmiona Starecka

Wars i Sawa w Nowym, Mokotów, Nowy Teatr, ul. Madalińskiego 10/6, od 9:00, w weekendy od 10:00
Było takie miejsce na Powiślu, przy Dobrej, gdzie czas zwalniał i panowały wieczne wakacje. Wars i Sawa mieściła się w dość obskurnym baraku, który właściciele potrafili jednak przerobić na artystowską, sielską miejscówkę, serwującą najbardziej kolorowe pizze w mieście – na przykład z jarmużem, dynią czy burakiem. Dziś Iga i Marcin Sekułowie mają do dyspozycji rozległą i nowoczesną przestrzeń Nowego Teatru. Pizzy już niestety nie ma, bo i pieca brak, ale karta Warsa i Sawy wciąż wypełniona wegetariańskimi daniami. Spróbowałam paru prostych i bardzo smacznych: babki ziemniaczanej, wegeburgera bez bułki, za to z wyśmienitą owocowo-warzywną salsą, sałatki z mango i krewetkami oraz blanszowanej cukinii. Ostatnio to mój ulubiony adres na proste śniadanie w większym towarzystwie – jajecznicę, omlet, naleśniki czy chałkę – które można zjeść w otoczeniu równie sielskim jak kiedyś na Powiślu, na patio Nowego Teatru zarośniętym łąkowymi kwiatkami.

Wars i Sawa w Nowym Teatrze Nakarmiona Starecka Wars i Sawa w Nowym Teatrze Nakarmiona Starecka Wars i Sawa w Nowym Teatrze Nakarmiona Starecka Wars i Sawa w Nowym Teatrze Nakarmiona Starecka Wars i Sawa w Nowym Teatrze Nakarmiona Starecka

Juice Press People, Śródmieście, ul. Bracka 18, od 8:30, w weekendy od 9:00
Jeśli szukacie naprawdę sycącego i w dodatku zdrowego śniadania na mieście, zajrzyjcie w okolice kultowej restauracji Między Nami. Za ścianą wysłużonego lokalu jakiś czas temu otworzył się nowy. Juice Press People to nie tylko specjaliści od zapowiadanych w nazwie świeżo wyciskanych soków (szczególnie polecam iron mana z buraków i pomarańczy z dodatkiem kurkumy), ale też od misek mocy, z angielska zwanych smoothie bowl. To zmiksowane owoce udekorowane kolejną porcją owoców; sporo z nich to wychwalane przez dietetyków tak zwane superfoods – produkty o właściwościach zdrowotnych. W Juice Press People kolorowe mozaiki, misternie ułożone na powierzchni misek, są tak piękne, że aż żal je jeść. Jesienią zostały wprowadzone właśnie ich cieplejsze wersje – na bazie rozgrzewającej jaglanki i owsianki.

Więcej o Juice Press People pisałam w recenzji na blogu <<kliknij tutaj>> 

Smoothie bowl w Juice Press People

Krem, Śródmieście, ul. Śniadeckich 18, przez cały tydzień od 9:00 (poniedziałek – zamknięte)
W Kremie, w przeciwieństwie do poprzedniego miejsca, o zrównoważonej diecie i zdrowiu nie może być mowy. Tu jada się śniadania dekadenckie, prowokująco kaloryczne i ostateczne. Do wyboru same podnoszące cholesterol, zatykające żyły i prowadzące prosto ku spotkaniu z miażdżycą przyjemności – croque monsieur (23 zł) i croque madame (22 zł), omlety, sadzone jaja z pasztetem, a także duży wybór pełnych sera, wędlin i świeżych ziół sandwiczy. To moje ulubione miejsce na dekadenckie śniadanie w Warszawie.

Więcej o Kremie przeczytasz u mnie na blogu <<kliknij tutaj>>

Krem przy Śniadeckich, Nakarmiona Starecka

Matcha Tea HouseŚródmieście, ul. Mokotowska 17 (pl. Zbawiciela), od 8:00, w niedzielę od 09:00
Matcha, tak popularna w Berlinie czy Londynie, do wypicia do niedawna w zaledwie paru kawiarniach w Warszawie, doczekała się wreszcie miejsca dedykowanego tylko jej. Pojawienie się matchy cieszy mnie również dlatego, że w lokalu, w którym przez lata zjadano dosyć nudne naleśniki, w ofercie prócz zielonych, herbacianych słodyczy jest małe japońskie śniadanie. W dodatku ryżową kanapkę onigiri z kojącą zupką miso i sałatką (22 zł) można zamawiać przez cały dzień.

japonskie sniadanie matcha tea house

Raj w Niebie, Śródmieście, ul. Nowy Świat 21, od 12:00
Jak wygląda śniadanie w raju? Bardzo egzotycznie! Tak też smakuje i pachnie, głównie kokosem i olejem sezamowym. Na śniadania można wpadać do Raju w Niebie przez cały dzień – to szczególnie ważna informacja dla tych, którzy w weekend poimprezowali. Mają tu nawet swoją pozycję w karcie – hula kac (22,60 zł). Zestaw jest prosty i do ogarnięcia w tym trudnym do przeżycia dniu. Składa się z sadzonego jaja na plastrze szynki, któremu towarzyszą gorący ananas w kokosie oraz dopychające podrażnione alkoholem wnętrzności pieczywo i owoce. Równie skutecznie stawia na nogi spam musubi (18,80 zł) przypominający rolkę sushi. W niej – tajemnicza szynka spam oraz omlet i ryż, podawane z majonezem zmieszanym ze srirachą oraz z limonkowym twarożkiem. Dajcie się skusić na haupię (16,40 zł)  – to tradycyjne hawajskie naleśniki na bazie mleka kokosowego.

Raj w Niebie, Nakarmiona Starecka
Raj w Niebie, Nakarmiona Starecka
Spam musubi (18,90 zł) z szynką spam, omletem i ryżem, podawany z majonezem zmieszanym ze srirachą oraz z limonkowym twarożkiem
Raj w Niebie, Nakarmiona Starecka
Haupia (16,40 zł), naleśniki z sosem bananowo-ananasowym oraz haupią

Jaskółka, Żoliborz. pl. Wilsona 4, lok. 103, od 8:30, w weekendy od 09:30
Propozycji jest dosłownie parę, ale zróżnicowanych, więc każdy, nawet stroniący od białka zwierzęcego i glutenu, powinien znaleźć w menu coś dla siebie. Jest zatem granola z sezonowymi owocami (13 zł), tofucznica z boczniakami, pieczywem i warzywami (18 zł), tosty z jajkiem i awokado (10 zł), jaja sadzone z czarnuszką, ze szpinakiem i z pieczywem (15 zł), szakszuka (18 zł) oraz tosty francuskie z trzema serami i rukolą (18 zł). Przez cały tydzień można tu także wpadać na lunche (24 zł). Estetyczne, przyjemne wnętrze Jaskółki zaprojektowały dziewczyny ze studia Fenek we współpracy z Tomkiem i Edytą Kilisiami.

Porcelana z Fenek Studio
Porcelana z Fenek Studio
Kawiarnia Jaskółka
Kawiarnia Jaskółka
Kawiarnia Jaskółka na Żoliborzu
Kawiarnia Jaskółka na Żoliborzu
Tofucznica
Tofucznica
Sałatka z melona i tofu
Sałatka z melona i tofu
Tost francuski z serem
Tost francuski z serem

Być Może, Śródmieście, ul. Bagatela 14 (pl. Unii Lubelskiej), od 7:00 (śniadania serwowane są do 12:00, w weekendy do 13:00)
Przez tutejsze stoły przewinęło się już tysiące śniadań, a i karta zmieniała się nieraz. Bistro przy Placu Unii Lubelskiej to wciąż jedno z niewielu miejsc, gdzie o wczesnej porze można zjeść satysfakcjonujące śniadanie. Obecnie w menu m.in. jajka po benedyktyńsku, omlet z figami i kozim serem, granola czy naleśniki. Lubię tu zaglądać po zakupach w pobliskiej kwiaciarni i pilnowanej przez rudego kota księgarni na pięterku. Masala, mój stary pies, również.

SAM Żoliborz, Żoliborz, ul. Rydygiera 9c, od 8:00, w weekendy i wtorek od 9:00
Powiśle jest teraz poza moją trasą, nie bywam tam zbyt często. O wiele bliżej jest mi do nowej lokalizacji SAM-u na skraju Żoliborza. Pierwsze tłumy po otwarciu się już przewaliły, można więc w spokoju wybierać z długiej karty śniadaniowych propozycji. Ja krążę z reguły pomiędzy bajglem z rostbefem i harrisą (14 zł), a szakszuką (17 zł). Pikantne jaja po bombajsku (18 zł), jaglanka z orzechami (16 zł) czy tosty francuskie na domowej chałce (18 zł) to też sztos!

City SAM, Śródmieście, ul. Twarda 4, od 8:00, w sobotę od 09:00, w niedzielę nieczynne
Kolejny SAM-u mieści się w apartamentowcu Cosmopolitan. Miejsca jest mało, ale wciąż można uszczknąć go dla siebie, nie narażając się muskularnej Kindze Rusin. Zmieszczą się nawet psy, choć w takim ścisku zdarza im się wsadzić nos pomiędzy ponętne pośladki Edyty Górniak. Warto tu wpaść nie tylko na omlet fitness z dzikim łososiem, awokado, pomidorami, kiełkami, pestkami dyni i słonecznika (26 zł), lecz także po zdrowy lunch, również na wynos.

s

Cool Cat, Powiśle, ul. Solec 38, od 8:30, w weekendy od 9:00
Bezpretensjonalne miejsce z wystrojem zredukowanym do minimum. O wiele ciekawiej jest w karcie z kolorowymi, sycącymi śniadaniami z różnych stron świata: szakszuką, kanapką banh mi z koreańskim pate, chrupiącym boczkiem, jajkiem sadzonym, piklowanymi warzywami i świeżą kolendrą, tostami z awokado, jaglanką z kremem z białej czekolady i komosą z buraczanym humusem, awokado i jajkiem w koszulce.

KIK Fit, Śródmieście, ul. Szpitalna 5, od 10:00, w weekendy od 11:00
Śniadania dla prawdziwych pakerów. Ci, jak wiadomo, do zjedzenia posiłku nie potrzebują specjalnej oprawy, na co dzień wszak pochłaniają tuńczyka z pudełka zaraz po treningu w szatni. Plastikowy wystrój KIK Fit nie sprzyja zasiedzeniu się, ale może to i zdrowiej. Polecam omlet z łososiem i jarmużem (16 zł, 556 kalorii, 32 gramów białka) i proteinowe pankejki z masłem orzechowym, bananem i miodem (16 zł, 523 kalorii, 21 gramów białka). Są jeszcze pankejki w wersji wegańskiej – z białkiem konopnym i musem z jeżyn (15 zł, 239 kalorii, 11 gramów białka).

Zorza, Śródmieście, ul. Żurawia 6/12, od 8:00 (serwowane do 12:00, w weekendy do 13:30)
Udane przejęcie i aranżacja wnętrz po kultowej kawiarni 6/12. Zorza kontynuuje tradycje zdrowych i smacznych posiłków od świtu. Wygodnie się tu siedzi, obsługa jest dyskretna, a propozycje śniadań kuszące. Smakowało mi jajko w koszulce podane na brioszce z guacamole (23,90 zł). Na długiej liście śniadaniowych propozycji m.in.: jajka po benedyktyńsku (21,90 zł), owsianka z musem malinowym (16, 90 zł), czy jaglanka z chia (17, 90 zł).

Charlotte, Śródmieście, al. Wyzwolenia 18 (pl. Zbawiciela), od 7:00, w weekendy od 9:00
Trzy lata temu umieściłam „Szarlotę” w zestawieniu „Koszmary warszawskiej gastronomii” z powodu fatalnej obsługi, która na prośbę o podanie menu potrafiła odpowiedzieć krótko i stanowczo „nie”. Od tamtej pory bardzo się poprawiła, jest czujna, szybka i dyskretna. Zdjęto również część karton-gipsu, który do niedawna przesłaniał zabytkowe mozaiki Eugeniusza Gepperta zdobiące niegdyś wnętrza działającej tu do 2011 roku Centrali Rybnej. Od tamtej pory doceniam jeszcze bardziej możliwość celebrowania wyjątkowych chwil winem musującym podawanym do jajek, pieczywa i konfitur (śniadanie Charles, 25 zł).

Charlotte Menora, pl. Grzybowski 2, od 7:00, w weekendy od 9:00
Niegdyś mieściła się tu legendarna Menora, restauracja z kuchnią żydowską, teraz działa punkt informacji o żydowskiej Warszawie. Z inicjatywy Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN powstały: sala spotkań dla organizacji pozarządowych, miejsce na warsztaty kulinarne oraz bistro. Jak w każdej Charlotte tak i tu kupicie pieczywo robione na miejscu – w tym piękne, rumiane chałki oraz bajgle. W karcie prócz klasyków: malutkie, chrupiące ziemniaczane latkes z kawiorem z pstrąga i śmietaną smakują wybornie (Caviar, 15 zł), chałka z gęsią wątróbką, jajkiem, cebulą i buraczkami (Caviar juif, 11 zł), gęsia szyja faszerowana ziemniakami i cebulą (Cou d’oie farci, 15 zł), rybny zestaw (Assiette de poissons, 14 zł) złożony z piklowanego pstrąga, wędzonej makreli, marynowanego śledzia, majonezu chrzanowego i chleba.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA OLYMPUS DIGITAL CAMERA OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Kubek w Kubek, Mokotów, ul. Grażyny 16, od 8:30, w niedzielę od 9:30
Mokotowska kawiarnia, w której, podobnie jak w Relaksie przy Dąbrowskiego, można wpaść na sąsiadów i znajomych. Na tak małej powierzchni, w otoczeniu znajomych uszu, nie sposób prowadzić prywatnych rozmów. Zalecam więc wpadać tu, by zjeść, a nie rozmawiać o pieniądzach czy romansach. Smakuje mi tutejsza jaglanka i owsianka z owocami i jogurtem (12 zł). W karcie rownież jaja lub parówki w zestawie z szynką, sałatą, serami i koszykiem pieczywa (17 zł), jajka po benedyktyńsku na grzankach ze szpinakiem lub bekonem (20-22 zł), a także sporo śniadaniowych koktajli np.: z płatków jaglanych, szpinaku, gruszki i mleka kokosowego (15 zł).

Bułkę przez Bibułkę, Mokotów, Puławska 24, od 07:30, w weekendy od 9:00
Podobnie bajkowo urządzony, jak „niedyskretny” lokal, w którym się raczej jada, niż gada. Rano bywa tu tłumnie, warto jednak porozpychać się łokciami, by zjeść bajgla z boczkiem (13 zł) czy łososiem (15 zł) albo jajo na miękko z sałatą i pieczywem (15 zł). W karcie również omlety, granole, owsianki i spory wybór kanapek.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

A gdzie Wy jadacie śniadania? Macie jakieś ulubione miejsca? Podzielcie się nimi w komentarzach!

Nakarmiona Starecka jest również na Facebooku i Instagramie. Zapraszam!