sannakji nakarmiona starecka

San-nakji: hit czy kit?

Uciekająca z talerza ośmiornica to jedna z najbardziej ryzykownych atrakcji kulinarnych Korei Południowej. Niektórzy próbę zjedzenia tego dania przypłacają życiem. Co to jest san-nakji? Koreańczycy kochają hoe – zjadane na surowo mięso ryb i owoców morza. Zabija się je tuż przed zaserwowaniem, niektóre z nich, ułożone na talerzu, wciąż się ruszają. Tak właśnie...
Czytaj dalej
u Tato kuchnia gruzinska nakarmiona starecka

U Tato – kuchnia gruzińska na „fensisrensi” Mokotowskiej

Mokotowska przyzwyczaiła nas do pewnego rodzaju splendoru. To tu modni, dobrze zapowiadający się polscy projektanci przed pięćdziesiątką mają swoje butiki i tu walczy ostatnio o przetrwanie Przegryź, kultowa restauracja, w której przy barszczu spotykają się studenci i biznesmeni, a która zadarła z deweloperem. Do tego elitarnego towarzystwa dołączył niedawno Tariel Maridashvili,...
Czytaj dalej
Kalmar nadziewany chorizo z kawiorem ślimaka i sosem z sepii, Euskadi , Nakarmiona Starecka

Euskadi – Kraj Basków w Krakowie

W kuchni baskijskiej nie da się chodzić na skróty – szynka szwarcwaldzka z supermarketu nie zastąpi najlepszej dojrzewającej szynki na świecie, czyli jamón ibérico de bellota, podobnie jak policzki polskiego wieprza, choćby bardzo się starały i nadymały, nie zamienią się w te karmione przez całe życie żołędziami. Nawet nasza, całkiem niezła przecież, czerwona papryka nie...
Czytaj dalej
Bez Gwiazdek Robert Trzopek

Bez Gwiazdek – surowa kuchnia doprawiona kokieterią

Po latach zmagania się z liczącymi food cost inwestorami Robert Trzópek, jeden z najzdolniejszych polskich szefów kuchni, dojrzał do otwarcia własnej restauracji. Bez inwestorów, białych obrusów, promocji, celebrytów i gwiazdek. Bez gwiazdek, choć z pewną dozą kokieterii. Robert otarł się przecież o gwiazdki. Choćby na stażach w Nomie i El Bulli. Nie można mu również...
Czytaj dalej
Nowo Warszawa Nakarmiona Starecka

Nowo – nowy lokal twórców Być Może

Lokal otwarty przy Nowogrodzkiej nazywa się po prostu Nowo. I to przez „w”. Co za awangarda! W czasach kiedy gastronomia angielszczy się na potęgę i każde „w” obowiązkowo wymienia na „v”, taki osiedlowy skrót pochodzący od nazwy ulicy budzi sentymentalne zaufanie. Czy Nowo tworzą zatem „ziomale”, którym chciałoby się życzyć „powo”? Inwestorzy nie są...
Czytaj dalej