Sticky Fingers – przeciętny fast food

The sticky what? – wyrwało mi się, gdy całkiem niedawno śmignęłam rowerem obok lokalu, który przez ostatnie siedem lat podpierał szyld Nesebaru. Bezszelestnie w ciągu paru dni pozbył się bułgarskiej musaki, a resztę mięsa zamarynował w sosie barbecue. W nowej, krótkiej karcie Sticky Fingers znalazły się tak ordynarnie pociągające pozycje jak frytki z chili con carne oraz nachos z sosem serowym.

Czytaj dalej

Dlaczego warto jechać po sery do Sandomierza?

W upalny czerwcowy weekend sandomierska starówka śmierdzi starą, przepoconą skarpetą. Ojca Mateusza nie widać, władzę nad miastem przejmuje mleko w nieskończonych serowych formach. Za sprawą festiwalu organizowanego przez Slow Food Polska wszyscy przyjeżdżają tu grzeszyć – zjeść kilogramy serów i wypić hektolitry wina. Festiwal nabiera głębszego sensu, gdy degustacjom sera towarzyszy komentarz.

Czytaj dalej
OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Wars i Sawa – pizza z pieca opalanego drewnem

Klubojadalnia Wars i Sawa ma piec, przy którym można się ogrzać i z którego można jeść. Wypieka cudowne, kolorowe pizze – placki pachnące sianem, łąką, lasem i ogniskiem z ziemniakami w mundurkach. Na rustykalnym cieście z nierównym, spieczonym rantem znajdziecie szpinak, buraka, fetę i tymianek (23 zł), dynię, chorizo i chili (25 zł), jajo i pora (21 zł), jarmuż, szynkę, lazur i gruszkę (23 zł).

Czytaj dalej
Shabu Shabu Nakarmiona Starecka

Shabu Shabu – japoński obiad

Czy tam podają kotlety? – pyta mnie znajomy, sądząc, że Shabu Shabu to zaszyfrowana wiadomość o schabowych w mieście. Mięso na Mokotowskiej jest, i owszem, ale surowe i pocięte w płaty, po to by mogło łagodnie zafalować na tafli wrzątku. Łapie się je w pałeczki, zanurza w bulionie raz z jednej, raz z drugiej strony, a ono z czerwonego, surowego strzępu zmienia się szybko w szarą krynolinę.

Czytaj dalej
Nakarmiona Starecka w Budapeszcie

Najsmaczniejsze adresy w Budapeszcie

Budapeszt opanowała ta sama moda na jedzenie burgerów co Warszawę. Tak jak u nas, i tu wystrój miejsc serwujących falafele, frytki i wegańskie burgery jest na jedno kopyto – białe kafelki na ścianach, wspólne drewniane stoły, czarno-biała identyfikacja, gigantyczne lampy wprost z fabryki. Wystarczy jednak zejść z głównego turystycznego szlaku, by trafić do ciekawszych lokali.

Czytaj dalej