Ósma Kolonia – dobre jedzenie, dobrzy ludzie

Dobre jedzenie – dobrzy ludzie. Tak brzmi hasło reklamowe stosunkowo nowej wegetariańsko-wegańskiej knajpki na Żoliborzu. Jeśli jednak trzymać się chronologii wydarzeń, było zupełnie na odwrót: bez dobrych ludzi nie byłoby tu dobrego jedzenia.

Najpierw na rogu Sierpeckiej i Krechowieckiej pojawili się Zuzia (z wykształcenia weterynarz) oraz Michał (niedoszły muzykolog i polonista) i zamieszkali nad salonem kosmetycznym Praktyczna Pani. Gdy ta po wielu latach się wyniosła, para postanowiła wykorzystać nadarzającą się okazję do zrealizowania marzenia o własnej kawiarni. Tak powstała Secret Life Cafe, o której z sentymentem pisałam tu. Kiedy kawiarnia była już najpopularniejszym miejscem spotkań w dzielnicy, Zuzia i Michał zajęli kolejny lokal. Niedaleko, bo za ścianą. Jak mówią właściciele, zostali do tego zmuszeni. Po antykwariacie miała powstać burgerownia.

Historia tej kolonizacji przypomina mi inną. W Poznaniu również znajdziecie kawiarnię oraz restaurację przedzielone ścianą – Ruinę i Raj. Prowadzi je wesoła para, która podobnie jak Zuzia i Michał, mieszka nad swoimi lokalami i tak jak oni nie tylko zmieniła krajobraz dzielnicy, lecz także ożywiła w niej międzyludzkie, sąsiedzkie relacje.

Zuza i Michał nie jedzą mięsa i najlepiej wiedzą, jak ciekawa, bogata w smaki może być kuchnia wegetariańska. Długo szukali kucharzy, którzy w warzywach odkryją potencjał wykraczający poza standardowy garnirunek do dodatku skrobiowego. Szefem kuchni została w końcu Patrycja, z wykształcenia psycholog kliniczna, do niedawna mieszkająca w Krakowie, gdzie prowadziła własną restaurację. Paweł z Białorusi był zawodowym tancerzem, ale na emeryturze zszedł ze sceny do kuchni. Kuba, ekolog i pasjonat jazdy na longboardzie, jest początkującym kucharzem i początkującym ojcem. Marcel, kickboxer i didżej, skończył socjologię stosowaną. A Mateusz, z zawodu pedagog, absolwent szkoły muzycznej, po prostu kocha karmić ludzi.

Ta gromada osobowości o jeszcze ciekawszych życiorysach z pasją przerabia warzywa, zioła i rośliny na dania, które niejednego mięsożercę mogą wyrwać z letargu przyzwyczajeń. Ósma Kolonia zestawia produkty z fantazją i odwagą, nie bacząc na kulinarne konwenanse. Menu zmienia się często, spiszę jednak pozycje, które mnie oczarowały i zainspirowały do własnych eksperymentów w kuchni. Nad pieczonymi ziemniakami z masłem z dyni i buraka długo się głowiłam – jak wyczarowano tę zaskakującą, białą skórkę? Makaron ryżowy na purée z mango z premedytacją kopiowałam przez tydzień, szukając równie zmysłowego połączenia jak w Ósmej Kolonii, z kolorowymi warzywami ściętymi w chrupkie julienne, umajonymi kolendrą i tajską bazylią. Były jeszcze daktyle nadziewane serem oraz placuszki nazwane przez Pawła Winokurowa z Białorusi na cześć właścicieli Marczokami.

A to dopiero początek. Dobrzy ludzie dobrze karmią, a w dodatku zmieniają świat na dobry. Przynajmniej Żoliborz, który dzięki nim jest teraz jednak bardziej „zielony” niż „pieprzony”.

Ósma Kolonia
ul. Słowackiego 15/19
Warszawa
godziny otwarcia: pon.-niedz. 12:00-21:00