5 powodów, by zjeść Mediolan

1. PECK. Miasto będące w wielkiej czwórce fashion weeków musi mieć luksusowe delikatesy. Do Pecku można wchodzić nawet z psem. Na widok najlepszych włoskich mięs i wędlin, podobnie jak czworonogom, pocieknie wam ślinka. Tym bardziej, że ceny są oporowe.

2. PANZEROTTI. Nieopodal Duomo znajduje się cukiernia szczycąca się długą tradycją wypiekania wytrawnych pączków. Nie oszczędzajmy się, bierzmy te smażone w głębokim oleju z farszem z mozzarelli i pomidorów.

Skoro już o katedrze mowa, jest świetna okazja, by spalić nagromadzone kalorie. Bo pomijając fenomenalną architekturę, Duomo ma jeszcze niezliczoną ilość schodów prowadzących na sam szczyt. Na zadyszanych turystów czeka też nagroda – widok na Mediolan, i co ważniejsze, możliwość opalania się w pozycji horyzontalnej.

3. CANNOLI. Do zaspokojenia małego głodu najlepsze będą sycylijskie słodycze. Cannoli, czyli chrupiące rurki wypełnione ricottą, albo przyjemnie mdlące migdałowe ciasteczka.

4. APERITIVO. Aż dziw, że to Wlosi a nie Polacy, wymyślili kulinarny fajrant. Nosi on nazwę aperitivo i polega na zwabianiu zmęczonych po pracy etatowców na drinka do baru z jedzeniem w gratisie. Szczelnie zapełniając talerz małymi przyjemnościami oczywiście dręczyły mnie myśli o ewentualnym cwaniarstwie właścicieli barów w utylizowaniu węglowodanów. Szybko jednak zganiłam się za słowiańską nieufność do gastronomii. Zwłaszcza, że małe kanapeczki były pretekstem do walnięcia sobie słodko-gorzkiej dawki rozweselających bąbelków.

Lubię prosecco, ale w połączeniu z Aperolem nabiera większego animuszu. Próbując tego połączenia w domu, pamiętajcie – spritz w Warszawie nie smakuje tak dobrze jak nad kanałem w dzielnicy Navigli.

5. CHIANINA. Słodycze i przekąski to substytut jedzenia, nic wszak nie zastąpi mięsa. Tym bardziej znanej jeszcze przed naszą erą rasy Chianina. By jej spróbować, wybierzcie się do restauracji Grani&Braci, gdzie pod pierzynką z sałat przyczaiła się formie tagliaty.

Pijani szczęściem, najedzeni i wypaleni słońcem możecie wracać. Przez jakiś czas nie straszny wam będzie śnieg w kwietniu i deszcze w maju.