Śledzik w Warszawie: 8 najlepszych adresów

Śledź – kiedyś symbol postu, dziś bohater nowej, świeckiej tradycji. Gdzie w grudniu w Warszawie zjeść najlepszego śledzia? Oto kilka sprawdzonych adresów.  

Ze wszystkich słodyczy najbardziej kocham śledzie. Trzymam się tej miłości od lat, dlatego w grudniu z entuzjazmem korzystam ze świeckiej tradycji spotykania się przy śledziu – zarówno w barach, w restauracjach, jak i w domach. W ramach domowych „śledzików” co roku odbywa się rywalizacja o najciekawszą, zaskakującą potrawę śledziową. W poprzednich latach były już śledzie z kolendrą i jalapeño, w curry i z rodzynkami, z pomidorami i papryką, w przyprawie piernikowej, a nawet w paście miso. Jednak na koniec zawsze się okazuje, że klasyczne śledzie – czy to z ziemniakami i ze śmietaną, czy po prostu z olejem lnianym i cebulą – są bezkonkurencyjne. Oto moje ulubione miejsca, gdzie hołduje się tej tradycji.

sledz

Ćma by Mateusz Gessler, Hala Koszyki, ul. Koszykowa 63
Hala Koszyki nie jest moim ulubionym miejscem spotkań, ale doceniam klimat, który udało się stworzyć Mateuszowi Gesslerowi przy barze z widokiem na otwartą kuchnię. Zjecie tu śledzia macerowanego w oleju lnianym (28 zł) – porządny kawał jędrnego filetu z ziemniakami, kopą cebuli i śmietany. Dodam, że najdroższego w tym zestawieniu. A co, raz się żyje, albo raz się je śledzika w roku!

Mozaika, ul. Puławska 53
Kawiarnia z kolorowym neonem była w latach 70. najmodniejszym miejscem w Warszawie. Tu przychodził Kieślowski, Rolke wodził wzrokiem za kociakami do swoich kadrów, a reszta ćmiła papieroski nad kawą po turecku. Dziś lokal jest po gruntownym remoncie, ale udało się zachować charakter retro. Kartę podzielono na dwie części: nową i starą. W nowej jest to wszystko, co można zjeść gdziekolwiek: i humus, i mezze, i focaccię, w starej natomiast wciąż dryfuje wspaniały śledź z liściem laurowym i zielem angielskim (16 zł).

Lotos, ul. Belwederska 2
Karta Lotosu oferuje to samo co 40 lat temu. To jeden z nielicznych reliktów PRL-owskiej gastronomii, które odnalazły się w nowej rzeczywistości. Kiedyś przesiadywali tu filmowcy z Wytwórni Filmów Fabularnych i Dokumentalnych z ulicy Chełmskiej, która jest nieopodal, dziś wyścielane wikliną wnętrza wciąż obsadza głównie męska reprezentacja studentów, dresiarzy, emerytów, biznesmenów i profesorów. W karcie prócz genialnego tatara z dyskretną kapką maggi śledź na dwa sposoby: w oleju i śmietanie (10 zł). Więcej o Lotosie przeczytacie TU.

Restauracja Rozdroże, Al. Ujazdowskie 6
Równie zasłużona dla życia towarzyskiego i uczuciowego Warszawy jak Mozaika i Lotos. W przeciwieństwie do nich jednak nie dostała szansy na nowe życie i służy głównie jako bezpieczna przystań cumujących tu przy wuzetce emerytów. Niemniej śledź marynowany w korzennych ziołach i cebuli jest w Rozdrożu niczego sobie (8 zł).

Skamiejka, ul. Ząbkowska 37
Śledź w praskiej Skamiejce rozkocha w sobie każdego amatora tej ryby. Pani Tamara podaje go z cebulką, polewa tłoczonym na zimno olejem słonecznikowym, oprósza kolendrą, ale uprzednio marynuje w swojej ulubionej gorczycy. W efekcie jest sprężysty i soczysty, pełen korzennego aromatu. Na śledziu jednak fantazja pani Tamary się nie kończy. Słynie ona bowiem z rosyjskiej zupy rybnej, uchy, oraz pierożków pielmieni i chinkali. To jedyne takie rosyjskie miejsce z duszą w Warszawie. Nie sposób o nim zapomnieć.

U Sióstr, ul. Złota 63
Śledzik tym razem po ukraińsku choć wyglada znajomo. Pierwszy w karcie to śledzik pod szubą, czyli schowany pod kopcem zacementowanych majonezem rozgotowanych ziemniaków, marchewek, buraków oraz zestruganych na tarce jajek na twardo (11,90 zł), drugi zaś to marynowany w tutejszej kuchni śledź podany z gorącymi ziemniakami w mundurkach (18,50 zł). Jeden lepszy odr drugiego, trzeba próbować! Więcej o tej ukraińskiej restauracji przeczytacie TU.

Pod Samsonem, ul. Freta 3
Restauracja z kuchnią żydowską istnieje od 1959 roku. Zabierał mnie tu ojciec, kiedy byłam mała. Już wtedy zajadałam się śledziami. Były i są wyśmienite. W karcie występują w czterech odsłonach: po japońsku (10 zł), z olejem i cebulką (8 zł), w śmietanie (8 zł) i jako tytułowy Samson (8 zł), a nawet jako danie główne z ziemniakami (12 zł). Do śledzi obowiązkowo zimna wódka za niecałego piątaka.

Kompania Piwna, ul. Podwale 25
Golonki, pierogi, sznycle, barszcz z kołdunami i kiszona kapusta. Samo dobro popijane hektolitrami piwa. Zlokalizowana nieopodal Barbakanu Kompania przyciąga turystów ciekawych polskiej kuchni i nieustraszonych pogromców kalorii. W pierwszej części menu przycupnął śledź – niby w przystawkach, ale właściwie to całe danie. Do ryby podaje się bowiem pumpernikiel i sałatkę ziemniaczaną (19 zł).

A wy, macie swoje sprawdzone adresy na „śledzika”? Podzielcie się koniecznie!

 

Podobał Ci się mój artykuł? Kliknij „Lubię to!” lub „Udostępnij”. Nakarmiona Starecka jest również na Facebooku i Instagramie. Zapraszam!