Kulinarny przewodnik po Sycylii – dokąd pojechać i co zjeść?

Praktyczny ranking miejsc, które trzeba zobaczyć, oraz tych, które śmiało można ominąć. 

Wyspa migdałów, ricotty, dzikiego kopru, pistacji, czerwonych pomarańczy i słodkich pomidorów pachino. Kuchnia Sycylii jest bardzo różnorodna i znacznie różni się od włoskiej kontynentalnej. Mieszają się tam zarówno wpływy greckie (szczególnie na wschodzie, głównie w Syrakuzach), jak i arabskie (najsilniej na zachodzie, w Palermo i okolicach), co rusz widać także pozostałości po innych okupantach wyspy – Rzymianach, Fenicjanach i Normanach. To najbardziej multikulturowa część Włoch. I chyba najbardziej intrygująca. 

Castellammare del Golfo
Castellammare del Golfo

Dlaczego kuchnia Sycylii jest tak różnorodna?
Historia podbojów Sycylii to równolegle historia jej kuchni. Pierwsi wyspę skolonizowali Grecy (735 rok p.n.e.) i zostawili po sobie nie tylko świątynie, lecz także granaty, oliwki i winogrona. Potem na wyspę połasili się Fenicjanie, a następnie Rzymianie, którzy wprowadzili na niej uprawę między innymi pszenicy i jęczmienia.

Arabska okupacja, która rozpoczęła się mniej więcej w 800 roku i trwała przez kolejne dwa stulecia (najdłużej w zachodniej części wyspy), pozostawiła po sobie wiele nierozerwalnie kojarzących się dziś z sycylijską kuchnią produktów. To Maurowie i Saraceni przywieźli na Sycylię bakłażany, cytrusy, ryż, orzechy, daktyle, szafran, cukier trzcinowy, brzoskwinie, arbuzy oraz wiele przypraw. Oni również zaczęli odławiać tuńczyka w brutalny, rzadko już dziś spotykany sposób zwany mattanza, stosowany tu jednak przez setki lat. Ślad ich niegdysiejszej obecności znajdziemy w misce kuskusu z tuńczykiem oraz słodyczach – cassatcie, marcepanowych owocach, sezamkowej giuggiulenie i sorbetach (z arabskiego – sarbat).

W XVIII wieku dopiero, za sprawą hiszpańskich rządów Karola IV Burbona, na Sycylii pojawiły się inne typowe dla jej współczesnej kuchni warzywa, takie jak pomidory, papryka i dynia, a dania – dzięki francuskim wpływom – nabrały nieco elegancji. 

sarde palermo z Ballarò
sardynki z targowiska Ballarò w Palermo

Kiedy zwiedzać Sycylię?
Każda pora jest dobra, ale pewnie najlepszy czas na zwiedzanie wyspy to ten poza sezonem. Ja odwiedziłam Sycylię wiosną, w okresie Świąt Wielkanocnych, kiedy powietrze przesycał słodki zapach kwitnących drzew pomarańczowych. Było już ciepło, mocno świeciło słońce, restauracje właśnie otworzyły podwoje, ale tłumów zwiedzających jeszcze nie było.

piesek z rybackiej wioski Marzamemi
piesek z rybackiej wioski Marzamemi

Na którą część Sycylii się zdecydować?
Z Polski na Sycylię można polecieć w dwóch kierunkach – na wschód wyspy, czyli do Katanii, lub na zachód, do Trapani. Przeloty oferują między innymi tani przewoźnicy Ryanair i Wizz Air. Te dwa położone na skrajach Sycylii miejsca to doskonałe punkty wypadowe do zwiedzania okolicy.

Zarówno wschód, jak i zachód Sycylii mają swoje walory. Nie potrafię powiedzieć, która część podoba mi się bardziej. Zachód jest z pewnością bardziej chaotyczny i arabski, ale przez to intrygujący i nieprzewidywalny, jak rozwibrowane życiem Palermo, wschód zaś dopieszczony i zabytkowy – to tu znajdują się miasta będące prawdziwymi architektonicznymi perełkami: barokowe Ragusa, Noto czy Syrakuzy, a także Taormina z doskonale zachowanym teatrem greckim.

Taormina
widok z Taorminy na Etnę

Wiem za to na pewno, że środek wyspy można sobie darować. Szczególnie południowe wybrzeże. Zjechałam je całe, podróżując ze wschodu na zachód i zamiast cieszyć się widokiem plaż, podziwiałam głównie rafinerie i intensywne uprawy pomidorów ciągnące się do samego niemal skraju lądu. Niestety, ta część Sycylii jest w większości zindustrializowana, chociaż ma po drodze jaśniejsze momenty – dosłownie, bo znajdują się tam słynne białe plaże Scala dei Turchi, wyżłobione falami w skałach, a jeszcze dalej na zachód takie ciekawe miasteczka jak Sciacca.

Scala dei Turchi, czyli schody Turków, słynny wapienny biały klif
Scala dei Turchi, czyli schody Turków, słynny wapienny biały klif

Ładniej niż na południowym wybrzeżu jest pośrodku wyspy, między innymi w Caltanissetcie, mieście słynącym do niedawna z największego we Włoszech wydobycia siarki. Dziś po przemyśle zostało tylko dużo niezagospodarowanej męskiej energii, ćmiącej papierosy na każdym rogu ulicy. Senna atmosfera Caltanissetty miała w sobie coś bardzo pociągającego.

Caltanissetta

Nie udało mi się oczywiście zobaczyć i spróbować wszystkiego, dlatego obiecuję sobie jeszcze na Sycylię wrócić. Tymczasem garść wrażeń z miejsc, które moim zdaniem należy zobaczyć w pierwszej kolejności i w których warto zostać na parę dni, oraz z tych, do których można wpaść jedynie przejazdem.

 

Miejsca na wymarzone wakacje!

Scopello
O tym malutkim miasteczku rozpisywałam się już w oddzielnym poście, bo mimo jego niewielkich rozmiarów jest naprawdę o czym. W Scopello mogłabym się zestarzeć. Co prawda w sezonie odwiedzają je dzikie tłumy – głównie dlatego, że jest doskonałym punktem wypadowym do rezerwatu Zingaro, a także leży po drodze do uwielbianej przez turystów białej plaży San Vito Lo Capo. Miejscowi wyrażają się o niej z przekąsem. Kto to widział biały piasek na Sycylii? Tutejsze plaże powinny być kamieniste. Takich też w okolicy nie brakuje – kameralnych, z turkusową, transparentną wodą i ze skalistym, malowniczym wybrzeżem. Więcej o Scopello przeczytacie w tym oddzielnym poście.

nakarmiona starecka apartment scopello Made-’n-Sicily w Scopello Riserva dello Zingaro ruiny tonnary w Scopello

słodkości na bazie migdałów i pistacji w barze Pasticceria w ScopelloMarzamemi
Kolejne kameralne miejsce z unikatową atmosferą i nieczynną tonnarą. Ta malutka wioska rybacka straciła nieco na ważności po zamknięciu przetwórni tuńczyka. Dziś panuje tu nieco senna, leniwa atmosfera, a ruiny tonnary służą za atrakcję turystyczną. Życie Marzamemi toczy się w porcie i na głównym skwerze obok, otoczonym restauracjami. W ich menu ląduje najświeższy połów, ale dominują dwa dania: makaron z bottargą, czyli ikrą tuńczyka (do kupienia także w miejscowych sklepach), oraz pasta con gamberi e pesto di pistacchi, czyli makaron z krewetkami i pistacjowym pesto. Przepis na to drugie danie znajdziecie na moim blogu.

marzamemi marzamemi Sycylia Marazamemi marzamemi Marzamemi Sycylia marzamemi

Modica
Wciśnięte w wąwóz barokowe miasto ściśle oblepia jego zbocza. By zobaczyć przepiękną katedrę San Giorgio, trzeba wspiąć się po biegnących pod górę stromych schodach. Warto również na tych stromiznach znaleźć nocleg – piękny widok na panoramę miasta niemal gwarantowany. Pod tym względem polecam jedno z najlepszych miejsc, w jakich zatrzymałam się podczas całego swojego pobytu na Sycylii. Znaleziona na Booking.com Modica Terrace to trzypiętrowy apartament w połowie wydrążony w skale!

Modica Sycylia Sicilia Sycylia Modica Modica Sicily Modica Sycylia

To w Modice również jadłam najdziwniejsze danie w całych Włoszech – makaron z kremem z suszonego bobu, pomidorów i fenkułu. I najlepszą parmigianę di melanzane w życiu. Te i inne regionalne sycylijskie dania serwuje restauracja Osteria dei Sapori Perduti przy głównej ulicy miasta, czyli corso Umberto I (inne polecane przez miejscowych restauracje to La Locanda del Colonnello oraz Taverna Nicastro). Nieopodal znajduje się cukiernia Antica Dolceria Bonajuto, w której wyrabia się i sprzedaje słynną czekoladę z Modiki. Skrzypiąca w zębach cukrem, występuje w wielu wariantach smakowych, z dodatkiem białego pieprzu, kardamonu, peperoncino, migdałów czy rosnącego na całej Sycylii karobu. 

modica Antica Dolceria Bonajuto

Miejsca, które trzeba zobaczyć  

Syrakuzy
Obowiązkowy punkt programu , szczególnie ostatnia jego przyległość, czyli malutka wysepka Ortygia. Z lądu prowadzą na nią dwa malownicze mosty. Warto się na nich zatrzymać i nacieszyć widokiem. A to na razie ledwie zapowiedź, potem jest tylko lepiej. Niedaleko ruin świątyni Apolla z VI wieku p.n.e. biegnie dość krótka, ale obfitująca w atrakcje targowa uliczka.

świątynia Apolla z VI Syrakuzy
świątynia Apolla w Syrakuzach
Syrakuzy Sycylia Sicily sicili
targowisko obok świątyni

Na straganach piętrzą się suszone na słońcu pomidory, dopiero co złowione ryby i owoce morza, a pomiędzy nimi znajdują skrawek miejsca dwustolikowe restauracje z menu tak krótkim, że aż warto zamówić z niego każdą pozycję. W restauracji Carnezzeria jest świetna, słodka i pełna smaku caponata z zielonych papryki i oliwek, mikroskopijnych rodzynek, wypłukanych z soli słodkawych wręcz kaparów, dużej ilości cebuli, bakłażana i marchewki. Do tego smażone w głębokim tłuszczu kalmary i krewetki oraz frytowane algi przypominające nieco azjatyckie czipsy z wodorostów (12 euro). W menu znajduje się również emblematyczne dla Sycylii danie, czyli casarecce alla norma, gruby, sycący makaron ze świeżą ricottą, którą chciałoby się jeść łyżkami, oraz przesyconymi słońcem bakłażanem i pomidorami (10 euro).

Syrakuzy Sycylia Sicily sicili Syrakuzy Sycylia Sicily sicili

Po takiej uczcie można dopiero stanąć w kolejce formującej się przy końcu ulicy, a tuż przy samym wybrzeżu Ortygii. Wszyscy chcą spróbować słynnych epickich kanapek z Caseificio Borderi. Są gigantyczne, trudno je objąć ustami. Pomiędzy kromkami sycylijskiego chleba lądują świeże i suszone na słońcu pomidory, mozzarella, burrata, mortadela, sałata, szynka parmeńska i wiele innych składników w zależności od preferencji zamawiającego. Samo złożenie kanapki trwa jakieś 10 minut, nie mówiąc o jej mozolnym zjadaniu. Po spałaszowaniu przekąski takiego kalibru nie pozostaje nic innego, tylko spacer wzdłuż pięknego wybrzeża i starówki.

Syrakuzy Sycylia Sicily sicili Syrakuzy Sycylia Sicily sicili

Noto
Jeśli przeoczy się główną ulicę, nazwaną oczywiście nie inaczej, tylko imieniem Vittorio Emanuele, można mieć wrażenie, że trafiło się tu przypadkiem. Całe tutejsze życie kumuluje się w dolnej partii barokowego miasteczka, w niemal teatralnej scenografii zabytkowych budynków odbudowanych po trzęsieniu ziemi w 1692 roku. Prócz Noto osypały się wtedy także opisywana wcześniej Modica, a tuż poniżej Ragusa.

Noto Sycylia Noto Sycylia sicily Noto Sycylia sicily

Przy głównym deptaku znajduje się pokazana w wyprodukowanym przez Netflix serialu „Chefs Table” stara cukiernia Caffè Sicilia działająca nieprzerwanie od 1892 roku. Wygląda niepozornie, ale nie dajcie się zwieść pozorom. Jadłam tu najlepsze lody podczas całego pobytu na wyspie, unikatową kombinację finezyjnych smaków cytrusów połączonych z szafranem i migdałami, pomarańczy z chili, koprem włoskim, dymką i oliwą, a także lody migdałowe z gałką muszkatołową, imbirem i pieprzem syczuańskim.

Wejście do znanej z serialu Chefs Table Caffè Sicilia
Wejście do znanej z serialu Chefs Table Caffè Sicilia
Noto Sycylia sicily Caffè Sicilia Noto Sycylia sicily Caffè Sicilia ice cream
Noto Sycylia Sicili Sycyli
lunch w Trattoria Al Buco

Ragusa
Kolejny barokowy zabytek. Na skraju miasteczka jest piękny, rozłożysty taras Giardino Ibleo, kuszący rozpościerającą się na dole panoramą doliny oraz obietnicą sjesty. Na niemal każdej ławeczce odpoczywają tu pochrapujący po obiedzie starsi mieszkańcy Ragusy. Na rynku miasta można kupić jedynie sycylijski fast food z głębokiego tłuszczu, ale tuż za rogiem jest o wiele ciekawiej. W Trattorii la Bettola przy Largo Camerina 7, działającej od 1979 roku, serwuje się lokalne potrawy w niespiesznej, wręcz domowej atmosferze. Wygląda na to, że w kuchni gotują rodzice, a serwisem zajmuje się córka. Za makarony zapłacicie około 5 euro. Szczególnie polecam ten typowo sycylijski – z bułką tartą i anchois, czyli spaghetti acciughe e pangrattato, a także smażony ser caciocavallo (3 euro) oraz chrupiące pieczone karczochy (4 euro).

Trattorii la Bettola Ragusa Ragusa Sicily Sycylia
Giardino Ibleo
Giardino Ibleo w Ragusie

W młodszej części miasta, Ragusa Ibla, znajduje się znana Caffè Pasticceria Olimpia ze staroświeckimi deserami. Nie zrażajcie się pasącymi się na nich muchami i zamówcie pasta di mandorle – ciastka z masą migdałową – lub popularne croissanty z kremem pistacjowym, ricottą albo czekoladą.

Mazara del Vallo
Pod względem jednostek pływających port w Mazara del Vallo założony przez Fenicjan plasuje się w krajowej czołówce największych. Zaopatruje całe Włochy między innymi w tuńczyka. Niemniej miasteczko, które do niego przylgnęło, ma zupełnie inny, bo kameralny charakter. Okolica, wraz z położonym niedaleko Palermo, była niegdyś pod mocnym arabskim wpływem. W Mazara del Vallo arabska okupacja zaczęła się najwcześniej i najpóźniej skończyła. Dziś mieszkańcy okolic portu to jego pracownicy, głównie pochodzący z Afryki Północnej muzułmanie. To wszystko nadaje temu miejscu ciekawy, wyróżniający się charakter. Wzdłuż labiryntu wąskich uliczek stoi niewysoka zabudowa, często o mocno kolorowych ścianach, zdobionych abstrakcyjnymi mozaikami i ręcznie malowanymi kafelkami. Tak wygląda cała kasba, której bliżej do atmosfery Tunezji niż Włoch.

ulice w Mazara del Vallo
ulice w Mazara del Vallo

To właśnie tu mieści się Eyem Zemen, bar z kuskusem, od lat prowadzony przez Fatimę, starszą kucharkę pochodzącą z Tunezji właśnie. W menu między innymi tradycyjny wywodzący się z Północnej Afryki kuskus z ziemniakami, ciecierzycą, kapustą, marchewką i miętą (9 euro) czy brik z tuńczykiem i krewetkami, ziemniakami, jajkiem i plastrami cytryny (2 euro).

Mazara del Vallo
brik z tuńczykiem i krewetkami w Eyem Zemen, barze z kuskusem w Mazara del Vallo

Na jedzenie w Eyem Zemen trzeba trochę poczekać – kuskus każdorazowo wymaga około godziny przygotowania w specjalnym terakotowym naczyniu zwanym mafaradda, a potem gotowania na parze w cuscuserze. Fatima wszystko robi od początku, bez żadnych skrótów. Pochodzący z tych rejonów klasyczny couscous alla trapanese to danie składające się z kuskusu z dodatkiem pietruszki, szafranu, migdałów, pomidorów, cebuli, czosnku i ryb – przeważnie skorpeny i węgorza, oraz owoców morza – krewetek i kalmarów.

Mazara del Vallo kuskus-1

Palermo
Pamiętam to miasto sprzed czterech lat. Turyści byli wtedy prawie niewidoczni, bo wessani przez gwar i chaos ulic. Teraz ograniczono ruch w centrum, wprowadzono dodatkowe opłaty dla kierowców, a część z głównych promenad w ogóle wyłączono z ruchu. W efekcie miasto spokorniało, uspokoiło się i wygospodarowało miejsce na turystyczne badziewie. Na głównej ulicy, na której jeszcze do niedawna można było stracić życie w malowniczych okolicznościach, stoją teraz kramy z gaciami, fartuchami, magnesami i maskotkami dla poszukujących pamiątek przyjezdnych.

Palermo
Palermo
Palermo

To, co na szczęście się nie zmieniło, to targ Ballarò, jedna z głównych atrakcji Palermo. Prócz bukietu karczochów, dzikich brokułów, tuńczyka i żabnicy można tu kupić panelle, czyli smażone w głębokim tłuszczu kotleciki z ciecierzycy, oraz frittolę.

panelle z Ballaro Palermo
panelle z Ballarò
Ballarò panelle

To przygotowane w tajemniczy, ale bardzo smakowity sposób kawałki podrobów, które poprzedniego dnia nie znalazły nabywców. Dwie rodziny od pokoleń obstawiające Ballarò skupują je codziennie i przygotowują według sobie tylko znanej receptury. Przepis jest pilnie strzeżony, a chętnych do poznania go – wielu. Miejsce sprzedaży frittoli można poznać z daleka – po skupisku mężczyzn sączących piwo wokół wiklinowego kosza, w którym przechowywany jest pod kocem ów smakołyk.

Ballarò frittola
frittola z Ballarò
Ballarò frittola

Sycylijski street food obfituje w podroby, jeszcze popularniejsza od frittoli jest bułka ze śledzioną, z serem caciocavallo i ricottą, czyli pane con la milza. Słynnym adresem, pod który wpada się na nią nawet nocą (3,50 euro), jest Antica Focacceria San Francesco (via Alessandro Paternostro 58), piękna stara restauracja z zachowanym oryginalnym wystrojem. I to nie na jedną, ale na parę kanapek, które popija się zimnym piwem.

Antica Focacceria San Francesco
Antica Focacceria San Francesco
Antica Focacceria San Francesco
tu przygotowuje się pane con la milza
pane con la milza
pane con la milza – bułka ze śledzioną, sycylijski klasyk street foodu

W restauracji prócz street foodu do kupienia i zjedzenia od ręki obowiązuje jeszcze regularna karta, w której znalazła się między innymi słynna sycylijska pasta con le sarde, czyli makaron z dzikim fenkułem, sardelami, piniolami, rodzynkami, szafranem i bułką tartą (10 euro). Ten jednak zjecie wszędzie, dlatego w San Francesco polecam raczej rzadziej spotykaną, a wyśmienitą czarną jak smoła od atramentu kałamarnic zupę na bazie kremu z pomidorów ze sporą ilością krewetek i ośmiornic (8 euro).

pasta con le sarde
pasta con le sarde

Nocne życie Palermo toczy się w dwóch miejscach – na targowisku Ballarò i na Vuccirii. Tę drugą polecam szczególnie. Na Ballarò różnie może się zakończyć wieczór, zwłaszcza gdy panowie, którzy przegrali obstawiane tu licznie zakłady sportowe, wypili zbyt dużo. W barze Taverna Azzurra na Vuccirii zaś można kulturalnie wypić marsalę i zibibbo – i wmieszać się w tłum imprezującej na stojąco ulicy.

street food sicily
wytrawne pączki z plaży w Cefalu
street food sicily

Z Palermo blisko już do Cefalù i Mondello, o których pisałam w poście sprzed czterech lat. To miejsca magiczne, warte dłuższego pobytu.

Cefalu
Cefalu
Cefalu

Castellammare del Golfo
Pomiędzy moim ukochanym Scopello a Palermo, w prowincji Trapani, na samym zachodnio-południowym wybrzeżu, leży przepiękne portowe miasteczko. Zajrzyjcie koniecznie tu o poranku, kiedy miejscowi rybacy sprzedawać będą swój świeży połów. Zejdą się właściciele restauracji, kucharze i mieszkańcy miasteczka.

 

Castellammare del Golfo
Castellammare del Golfo
Castellammare del Golfo
port w Castellammare del Golfo

W malutkim barze Al Chiosco Da Giacomo w samym porcie (budzie właściwie) zjeść można od razu to co zostało danego dnia złowione –  nie ma nic przyjemniejszego od skubania świeżutkich małych rybek, które dopiero co zostały wyjęte z sieci. W stałym repertuarze portu: miecznik, kalmary, dorada i sardele.

Castellammare del Golfo
obiad w Al Chiosco Da Giacomo w porcie Castellammare del Golfo
Castellammare del Golfo Castellammare del Golfo Castellammare del Golfo Castellammare del Golfo

Miejsca, które można odwiedzić przejazdem

Erice
Średniowieczny gród jak z bajki. Już z daleka wygląda przepięknie, bo jest położony na wysokiej, wyrastającej ni stąd, ni zowąd z ziemi poziomo ściętej skale. Potrzeba auta, by objechać ją serpentyną i dostać się do położonego na wysokości 750 metrów n.p.m. miasta. Z góry rozpościera się rozległa panorama, widać stąd między innymi wysunięty w morze koniuszek rezerwatu przyrody Monte Cofano, za którym skrywa się słynna San Vito Lo Capo.

widok z Erice na Monte Cofano i Vito Lo Capo
widok z Erice na Monte Cofano i Vito Lo Capo

Wystarczy parę godzin, by zejść Erice wzdłuż i wszerz – i pojechać dalej, bo prócz niewątpliwej przyjemności obcowania z XIII-wieczną historią miasta gastronomia ma tu niewiele do zaoferowania. Nastawiona na turystów, serwuje słabej jakości dania, niewarte swojej wyśrubowanej ceny. Na jej tle wyróżnia się tylko Antica Pasticceria del Convento di Pirro Giacoma. Co prawda to cukiernia, ale parę tutejszych deserów spokojnie starczy za obiad. Można zamawiać wszystko, co zawiera pistacje, migdały i ricottę, bo naprawdę będzie wyśmienite. Nie pamiętam, czy jadłam kiedyś lepszą tartę od tej spałaszowanej pod czujnym okiem Jezusa obstawionego miejscowymi nalewkami i likierami z migdałów i pistacji. Jeśli właśnie tu, jak chce legenda, zakończył swój szczęśliwy lot ojciec Ikara, to przypuszczam, że Dedal naprawdę trafił do nieba.

Antica Pasticceria del Convento di Pirro Giacoma
Antica Pasticceria del Convento di Pirro Giacoma
Antica Pasticceria del Convento di Pirro Giacoma
Antica Pasticceria del Convento di Pirro Giacoma
słodkości z migdałów i pistacji – znakomite!
Erice Erice erice antica pasticceria del convento

Taormina
Podobny przypadek do Erice, a nawet bardziej zadeptany. Napotkani po drodze Sycylijczycy łapali się za głowy, gdy mówiłam im o pomyśle odwiedzenia Taorminy. Wyglądała tak pięknie na zdjęciach. Na miejscu jednak zrozumiałam, skąd brał się ich sceptycyzm. Taormina to sycylijskie Krupówki, choć oczywiście nie można temu miejscu odmówić zabytków wyjątkowej urody, jak również romantycznego położenia nad samym morzem.

Teatr grecki w Taorminie
teatr grecki w Taorminie, w tle Etna

Spędziłam tu dwa dni – i zjadłam najdroższe i najgorsze w trakcie całej sycylijskiej wyprawy posiłki. Zawiodła nawet polecana przez wszystkich i wysoko oceniana w internecie cukiernia Laboratorio Pasticeria Roberto. Ricotta, którą faszerowano na miejscu cannoli, nie miała w sobie tyle finezji i smaku, co ta jedzona pośrodku wyspy, czy nawet w samej Katanii, prawdziwa rozkosz mleka prosto od owcy. A ciastka z masą pistacjową były wręcz obrzydliwe.

Laboratorio Pasticeria Roberto
cannoli z Laboratorio Pasticeria Roberto
taormina
cała kandyzowana pomarańcza z Taorminy

Plaże u stóp Taorminy rzeczywiście zachwycały widokami, ale tylko z daleka. Bliżej okazywało się, że, poszatkowane, składają się z wydzielonych terenów tylko dla gości hoteli. Najsłynniejsza plaża Taorminy, czyli Isola Bella, owszem, była otwarta, ale w związku z tym oblężona. Próbując umościć się w tłumie plażowiczów, z rozrzewnieniem wspominałam wybrzeże nieopodal Scopello i inne plaże Sycylii, które można było mieć niemal tylko dla siebie.

Isola Bella
plaża przy Isola Bella
Isola Bella
widok na wysepkę Isola Bella

Katania
Większość przewodników po Sycylii pisze o Katanii właściwie tylko w kontekście jednego z najstarszych we Włoszech i wciąż działającego targu rybnego A’ Piscaria Mercato del Pesce. Rzeczywiście odbywa się tu spektakl, który wart jest doświadczenia. Wokół targowiska zaś znajdują się mniej lub bardziej formalne restauracje serwujące sprzedawany tutaj świeży połów oraz karczochy prosto z ulicznego grilla. Poza tym miejscem ulice Katanii pachną skwierczącą na ogniu koniną oraz wytopioną pancettą zakręconą na dymce.

A’ Piscaria Mercato del Pesce
A’ Piscaria Mercato del Pesce
A’ Piscaria Mercato del Pesce
targ katania
na tyłach targowiska działają bary z grillowanymi karczochami
targ katania jeżowce

Idąc w kierunku głównego placu miasta, piazza Duomo, warto zatrzymać się nieco wcześniej i wstąpić do zabytkowej Prestipino Cafè przy via Etnea 28/30. Jest tu imponujący wybór sycylijskich słodyczy, przekąsek i dań głównych, które można wziąć na wynos lub zjeść na miejscu. Zjadłam tu świetne arancino z pieczonym bakłażanem.

piazza Duomo Katania Catania
piazza Duomo w Katanii
Prestipino Cafè Katania Catania Katania Catania Katania

Z doskonałych słodyczy słynnie również Pasticceria Savia u podnóży Giardino Bellini, z ażurową altaną na samym szczycie wzgórza. Zjadłam tu wyśmienite cycki św. Agaty, czyli minne di Sant’Agata (3 euro) – pierś z owczej ricotty i warstwy marcepanu, oblaną białym lukrem i zwieńczoną marcepanem oraz kandyzowaną wisienką. Deser ten upamiętnia męczeństwo świętej, urodzonej tu, w Katanii, która jako pierwsza padła ofiarą prześladowań chrześcijan za czasów cesarza Decjusza. Najpierw obcięto jej piersi, a potem rzucono na rozpalone węgle i spalono. To najlepsza wersja piersi Agaty jaką jadłam w czasie całego pobytu na Sycylii.

Pasticceria Savia minne di Sant’Agata catania
minne di Sant’Agata w Pasticceria Savia
Giardino Bellini w Katanii
Giardino Bellini w Katanii

W Pasticceria Savia są też nasączone nieprzyzwoitą ilością rumu baby, pachnące owczą ricottą cannoli (2,40 euro), a także arancini (2 euro) – zarówno w wytrawnej, najpopularniejszej wersji (na przykład z mortadelą, ragù, prosciutto, szpinakiem czy pieczonym bakłażanem), jak i na słodko (z pistacjami).

cannoli w Pasticceria Savia Catania katania
cannoli w Pasticceria Savia

Caltanissetta
Zasłynęła największym wydobyciem siarki w Europie. Dziś nie został po tym nawet zapach, co najwyżej sporo wystających na rogach ulic mężczyzn. Ich skupiskiem jest bar przy głównej ulicy targowej miasta, malowniczej via Consultore Benintendi. W Radici Cibo Nelle Mani można zjeść pane con la milza – w bułce nie ma co prawda sera, ale prócz śledziony są też inne smażone na tłuszczu wołowym podroby. U Paolo można także przekąsić pokrojone w grube kawałki gotowane flaki w zalewie z bulionu oraz warzywne omlety. Naprzeciwko baru wieczorami otwiera się Ammuttammu, skład miejscowych win, a obok bar z kraftowym piwem.

via Consultore Benintendi market caltanissetta-1
targowisko przy via Consultore Benintendi w Caltanissetta
via Consultore Benintendi market caltanissetta-1

Ile to kosztuje?

Całkowity koszt 12-dniowego pobytu na Sycylii: około 5,5 tys. zł od osoby.
Loty: Wizz Air – około 300 zł w dwie strony od osoby.
Noclegi: od 60 zł do 250 zł od osoby.

Auto: około 3 tys. zł z pełnym ubezpieczeniem.
(Kuchcik wypożyczył nowiusieńkiego fiata 500 cabrio z 2018 roku z InterRent. To wypożyczalnia, z której skorzystaliśmy już kolejny raz, by zwiedzać Włochy. Jak dotąd nie zawiodła, mogę ja zatem śmiało polecić).

Jeśli macie pytania dotyczące podróżowania po Sycylii, zostawcie je poniżej, postaram się pomóc. Czekam też na wasze komentarze. Piszcie, jestem ciekawa waszych wrażeń z podróży.

Podobał Ci się mój artykuł? Kliknij „Lubię to!” lub „Udostępnij”. Nakarmiona Starecka jest również na Facebooku i Instagramie. Zapraszam!