Koreańska wyspa Jeju: jak zamieszkałam w buddyjskiej świątyni i prawie zostałam mniszką

Temple stay to coraz popularniejsza forma turystyki w Korei. Skorzystałam z niej podczas pobytu na Jeju.

W Korei Południowej znajduje się około 200 miejsc przeznaczonych do tzw. temple stay, czyli oferujących pobyt w buddyjskiej świątyni. To świetna okazja, by poznać z bliska życie buddyjskich mnichów, zamieszkać wśród nich, wyciszyć się i odpocząć. Oferta nierzadko – prócz noclegu, wyżywienia i możliwości udziału w modlitwach i medytacjach – obejmuje dodatkowe atrakcje: ceremonię parzenia herbaty, naukę kuchni buddyjskiej, zajęcia jogi czy rysowanie mandali.

 Temple Stay jeju

Przed wylotem na koreańską wyspę Jeju planowałam zatrzymać się w jednej z dwóch świątyń rekomendowanych przez Koreańskie Centrum Kultury w Seulu. Poza rozmaitymi walorami przede wszystkim oferowały całkiem tani nocleg. Najwyżej położona na wyspie świątynia, z widokiem na wybrzeże Yakchunsa, wydawała się najbardziej przyjazna obcokrajowcom, bo jako jedyna proponowała program w języku angielskim. Niestety, nie było w niej wolnych miejsc. Zabukowałam więc pobyt w drugiej sugerowanej przez KOCIS świątyni, Gwaneumsa. Jej niewątpliwą zaletą była lokalizacja – zaledwie godzinę drogi od lotniska. Planowałam spędzić tam trzy dni, niespiesznie, by powoli uporać się również z jet lagiem i rozejrzeć się po Jeju.

Dojazd do świątyni Gwaneumsa
Na lotnisku w Jeju pani z informacji turystycznej wręczyła mi plik map z atrakcjami wyspy i rozkładów jazdy autobusów. Zaopatrzona we własne pudełko z wi-fi, zakupione wcześniej na lotnisku w Seulu, byłam pewna, że mam wszystko pod kontrolą. Okazało się jednak, że internet nie działa tak jak powinien, a rozkładu jazdy autobusów nie ma w języku angielskim.

Na szczęście serdeczny tłum na przystanku zaangażował się w pomoc i wkrótce telepałam się autobusem numer 365, by po jakimś kwadransie przesiąść się w miasteczku akademickim Jeju National University w kolejny, numer 475, i podjechać nim prosto pod drzwi świątyni.

koreanska swiatynia buddyjska

Później okazało się, że koreańskie autobusy mają świetnie działające wewnętrzne wi-fi, wystarczy tylko do nich wsiąść, by połączyć się z resztą świata. Także poruszanie się nimi wkrótce przestało być tak dużym problemem, ale o tym, jak i o innych atrakcjach Jeju prócz pobytu w świątyni, będzie jeszcze w kolejnych wpisach.

koreanska swiatynia buddyjska

Klasztor Gwaneumsa leży w samym środku wyspy, na obrzeżach parku narodowego otaczającego najwyższy szczyt Korei Południowej czyli nieczynny wulkan Halla-san. Jego wystający ponad horyzont, na wysokość 1950 metrów, czubek można zobaczyć niemal z każdego punktu Jeju. Klasztor Gwaneumsa to kompleks wielu budynków rozrzuconych w malowniczo zarośniętym parku starych miłorzębów i bambusów. Świątynia położona jest na wysokości 650 metrów, a jej historia sięga dynastii Goryo (1046-1083). W1702 r., za czasów dynastii Chosun, została jednak kompletnie zniszczona na skutek antybuddyjskich nastrojów. Odbudowana potem spłonęła w trakcie powstania, które wybuchło na wyspie w 1948 roku po wojnie koreańskiej. Dziś znów stoi u podnóża wulkanu, jest miejscem modlitwy, medytacji jak i po prostu stanowi atrakcję turystyczną.

gwaneumsa jeju koreanska swiatynia buddyjska

Temple stay
Serdecznie przywitana przez ogoloną na zapałkę mniszkę, zostałam zaprowadzona do drewnianej pagody, gdzie znajdował się przyszykowany dla mnie pokój. Przestrzeń na oko 15 metrów kwadratowych, z własną łazienką i podgrzewaną podłogą, oddzielona od reszty świata jedynie cienkimi, suwanymi drzwiami. Za łóżko miały mi służyć dwa materiały – pled pełniący funkcję materaca oraz kołdra. Na początku było dość twardo, moje szerokie biodra wbijały się w podłogę, ale po chwili ukoiły mnie jej ciepło i przenikliwa cisza parku sącząca się przez pergamin drzwi.

temple stay korea

Od razu po przyjeździe dostałam uniform – szerokie gacie w stylu MC Hammera, różową barchanową kamizelkę oraz kapcie-kaloszki. Przebrana, udałam się do świątyni na lekcję buddyjskich manier i ukłonów. Dowiedziałam się, że jestem tu, by odnaleźć siebie, dlatego podczas pobytu zaleca się milczenie potrzebne do odnalezienia przestrzeni na wewnętrzną rozmowę. Zabronione jest spożywanie alkoholu, palenie papierosów, mocny make-up i perfumy. Wspólnie z moim nauczycielem, panem Choiem Heaesoo, przećwiczyliśmy również podstawowe ukłony i gesty.

temple stay korea

Dowiedziałam się, że kiedy przemierza się teren klasztoru, należy trzymać dłonie w pozycji chasu, czyli jedną na drugiej, z nałożonymi na siebie kciukami. Gdy zza sosny wynurzy się inny spacerowicz, robimy hapjang, czyli delikatny ukłon ze złożonymi jak do modlitwy dłońmi. Tym gestem należy się także witać z mnichami i kłaniać przed posągiem Buddy.

temple stay gwaneumsa jeju korea

W trakcie modłów potrzebna jest większa gimnastyka. Podstawowa pozycja to ta na klęczkach, z których przechodzi się do leżenia na nogach, trochę jak w pozycji dziecka w jodze. Najtrudniej jest wstać i płynnym ruchem przejść znów do przysiadu. Pan Choi musiał powstrzymywać uśmiech przy moich pierwszych próbach.

temple stay gwaneumsa jeju korea

Ćwiczyć miałam gdzie, praktyki w świątyni odbywają się codziennie, dwa razy, pierwsza o czwartej rano, druga wieczorem, o osiemnastej trzydzieści. Pierwszej nie sposób przespać. Jest jeszcze ciemno, gdy ciszę w parku przerywa dudnienie w mokugyo, obły, drewniany instrument perkusyjny, na którym mnisi wybijają rytm podczas śpiewów. Modlitwy okraszone ponad setką pokłonów trwają niemal półtorej godziny, po której miałam zakwasy w łydkach i marzyłam tylko o śniadaniu oraz regeneracyjnej drzemce.

temple stay gwaneumsa jeju korea

Jedzenie w świątyni Gwaneumsa
Posiłki mają być częścią duchowej praktyki. W jadalni świątyni spotykają się wszyscy, ale mnisi jedzą pierwsi, przy stole w oddzielnym pokoju, reszta na ziemi przy niskich stolikach. Rozmowy o jedzeniu nie są mile widziane – musiałam się powstrzymywać, żeby nie mruczeć nad kolejną porcją słodkiej fasolki i miską fermentowanych liści paproci. Nie należy się też najadać, na talerzu powinno być tyle jedzenia, ile zdołamy zjeść, nie powinno się go wyrzucać. Porcelanę zmywa się po sobie od razu, a w podziękowaniu robi się hapjang w pas kucharkom.

temple food gwaneumsa jeju temple food gwaneumsa jeju

Każdy posiłek w świątyni to nowa roślinna kombinacja. Kuchnia buddyjska jest wegańska, a jej długa tradycja liczy 1700 lat. Jest o wiele subtelniejsza od tej codziennej. Mało w niej choćby papryki w takiej postaci, w jakiej występuje w typowej dla kuchni koreańskiej ostrej paście gochujang. Obok potraw podaje się czasami miseczkę doenjang, czyli pasty ze sfermentowanej soi, koreańskiego odpowiednika japońskiej pasty miso. Większość produktów takich jak zioła, warzywa, strączki, ziarna i kiszonki doprawia się tylko pudrem z wodorostów, grzybów lub fasoli.

temple food gwaneumsa jeju temple food gwaneumsa jeju temple food gwaneumsa jeju temple food gwaneumsa jeju

Podczas mojego pobytu na Jeju jadłam fantastyczne potrawy: delikatne i słodkie zupy z wodorostami, ryż z nasionami lotosu, galaretowate grzyby zwane uszami rosnące na drzewach, marynowane kwiaty i liście rzepaku, placuszki z cukinii, soję w słodkim i ciemnym sosie sojowym, wodorosty muśnięte skrobią ryżową czy szpinak wodny z sezamem i grzybkami enoki. Na takiej diecie mogłabym być zdecydowanie dłużej niż trzy dni. Kuchnia buddyjska jest zbilansowana, lekka i zdrowa.

temple food gwaneumsa jeju

Koszt pobytu w świątyni
Za pobyt w świątyni Gwaneumsa na koreańskiej wyspie Jeju zapłaciłam 50 000 KRW, czyli około 165 złotych za dzień. Jeśli wziąć pod uwagę, że w cenę były wliczone koszty posiłków, a także całe ciekawe, unikatowe doświadczenie, to naprawdę niedużo. Jak później się dowiedziałam, za pobyt w koreańskiej świątyni można zapłacić o wiele więcej, to zależy od popularności i lokalizacji miejsca. Kiedyś jednak za pobyt nie płaciło się nic – świątynie miały w obowiązku przyjąć każdego zainteresowanego za darmo. Czasy się jednak zmieniają wszędzie.

temple stay

Podczas pobytu w świątyni na Jeju bardzo odpoczęłam i nawet udało mi się na tyle wyciszyć, by móc ze sobą porozmawiać. Jednak z tego pobytu zapamiętam przede wszystkim ludzi, mniszki i mnichów, lekko uśmiechniętych, wypełnionych spokojem i wielką życzliwością, a także dziką, soczystą przyrodę wokół – leżące pod stopami liście miłorzębu, kwitnące purpurowo azalie, stukanie dzięciołów rozchodzące się echem po ciszy parku i szelest bambusów zarośli.

temple stay gwaneumsa jeju

Więcej szczegółów na temat temple stay w świątyni Gwaneumsa na Jeju znajdziecie na jej stronie internetowej. STRONA

Jeśli macie pytania dotyczące pobytu w koreańskiej świątyni, zostawcie je poniżej, postaram się pomóc. Czekam też na wasze komentarze.

Podobał Ci się mój artykuł? Kliknij „Lubię to!” lub „Udostępnij”. Nakarmiona Starecka jest również na Facebooku i Instagramie. Zapraszam!