Sofra – Turcja last minut

Wycieczki dla wygodnych. Dla tych, którzy nie mają czasu ani energii, by zaplanować sobie wakacje, by posiedzieć nad przewodnikami, popytać znajomych o ciekawe miejsca warte odwiedzenia, by samemu zarezerwować hotel, złapać stopa, wynająć samochód, wymyślić plan podróży. Dla nich jest LAST MINUT – zgrabny, bezbolesny pakiecik, dzięki któremu wylądujemy w anonimowym hotelu, który mógłby być wszędzie – w Turcji, Grecji czy Tunezji. Do dyspozycji będziemy mieć plaże, morze, piękny basen oraz całodniowe wyżywienie składające się z dań leciuchno bazujących na lokalnej tradycji, ale też łatwo przyswajalnych i znajomych europejskim żołądkom.

Sofra to dla mnie taka wycieczka. Turcja last minut. Parę znośnych kulinarnych cytacików we wnętrzach, które mogłyby być równie dobrze modną kawiarnią czy piekarnią. Można mieć poczucie małej wycieczki, ale nie oszukujmy się. Tu podają sałatkę nicejską i spaghetti bolognese. Jesteśmy w Warszawie, moglibyśmy być wszędzie.

Zaczynamy turystycznie – jak turecka restauracja to i turecka herbatka.

Na przystawkę bakłażany – w jogurcie i z natką pietruszki oraz w pomidorach i warzywami (15 zł). Smacznie i prawdziwie w smaku. Czujemy się bardzo egzotycznie!

Na drugi kęs – pide (15 zł sztuka). Na pierwszym planie z warzywami i mozzarellą (z ziemi włoskiej do tureckiej, a co tam, jak zwiedzać to zwiedzać) – niestety, choć miło zamulający to kompletnie pozbawiony smaku. Na drugim – z mięsem wołowym i jagnięcym, zdecydowanie lepszy.

Pide z polędwicą (26 zł) bardzo zachwalany przez kelnerkę, smakuje i wygląda jak ten z wołowiną, ale kosztuje już o 11 złotych więcej. Pozostaje wierzyć na słowo, że ma więcej Turcji w Turcji.

Szaszłyk z jagnięciny podawany z bulgurem i kulką dipu jogurtowo-czosnkowego (29 zł) to potężna broń osmańska. Może zabić stężeniem soli, ewentualnie przyprawić o zgagę (na szczęście przydarzyło mi się to drugie). Halibut prosto z patelni przynosi pokój w stosunkach polsko-tureckich i ulgę dla żołądka – jest delikatny i lekko się rozpada (34 zł).

Grillowane kotleciki mięsne zapieczone serem, podane z bulgurem, sałatką i dipem jogurtowo-czosnkowym (23 zł) mają przyjemne tony arabskich przypraw.

Zapiekany z mięsem bakłażan (24 zł) smakuje mi najbardziej ze wszystkich tu wymienionych dań.

Sofrę sprawdzam podczas weekendu i w porze lanczowej. Przy tej drugiej okazji mam możliwość obserwowania tłumnie obsiadających wspólny stół gości – głównie pracowników okolicznych korporacji. Dzięki nim odkrywam w pełni turystyczne oblicze tej tureckiej restauracji, by nie rzec – stołówkowe. Hotelowe, skrótowe rozwiązania masowej kuchni znajdziemy tu nie tylko w postaci takich samych dodatków prawie wszystkich dań  (porcyjki surówki z białej i czerwonej kapusty prosto z kubła babci Jadzi, fragment pomidora i ogórka w charakterze dekoru) ale też i światowych klasyków, na które powinno dać się złapać 99% turystów. Mamy tu wspomniane spaghetti bolognese i sałatkę nicejską, penne w sosie serowym, z łososiem czy krewetkami i sałatkę Cezara. Jest też ajran i placki z cukinii, które chętnie spróbuje następnym razem, ale najpierw wybiorę się w poszukiwania prawdziwej, konsekwentnej w ofercie i wyrazie kuchni tureckiej w Warszawie.

DLA KOGO?
Dla nieortodoksyjnych wielbicieli kuchni świata.

NA JAKĄ OKAZJĘ?
Zdecydowanie rodzinną, duże stoły sprzyjają spotkaniom dziadków z wnukami i ich rodzicami. Zarejestrowałam również nieśmiałe randki oraz damskie ploteczki nad sałatką.

ILE KASY?
Ceny dla przeciętnego turysty. Za przystawki zapłacimy od 9 do 15 złotych, za pasty 26-28 zł, za sałatki 25-28 zł, ryby 29-34 zł.

Sofra
ul. Wilcza 71
Warszawa
Można płacić kartą