Skamiejka – pielmieni od pani Tamary

Skamiejka, czyli  po rosyjsku ławeczka. Mała, ale pomieści wszystkich chcących pośpiewać rosyjskie romanse, pośmiać się, a najważniejsze – podjeść. Zresztą, kto by tam siedział, kiedy Pani Tamara nastawia gramofon i nogi same ruszają do tańca!

– Jeść!!! – drę się  już na samym początku ulicy Nieporęckiej. Jest niedzielny późny wieczór, Praga tonie w ciemnościach, a ja cały dzień spędziłam w pracy i nie miałam nic w ustach. – Jeść!!! – krzyczę i myślę o talerzu gorących pielmieni.
Pani Tamara na szczęście siedzi przed Skamiejką i słyszy mnie z daleka.
– Boże! – zrywa się od stolika. – Toż to pani Basia! – oznajmia koleżankom. – I to głodna!!!
Nim się z Kuchcikiem rozgościmy, już brzęczą talerze, już trzaska drzwiami lodówka, a przed nami ekspresowo lądują śledzie!

Śledzie marynowane w gorczycy, z kolendrą i cebulą.

Śledzie w Skamiejce rozkochają w sobie każdego śledziożercę. Pani Tamara podaje je z cebulką, polewa tłoczonym na zimno olejem słonecznikowym, oprósza kolendrą, ale uprzednio marynuje w swojej ulubionej gorczycy. W efekcie są sprężyste i soczyste, pełne korzennego aromatu. Moje ulubione! Do tego obowiązkowo jakiś procent, który można przynieść tu ze sobą za pazuchą. Pani Tamara jeszcze znajduje w czeluściach lodówki wyśmienitą surówkę z marchwi i chrzanu. Wszystko znika szybko z naszego stołu, i dobrze, bo są pielmieni!

Ciepła para unosi się nad rosyjskimi pierożkami, kiedy studzimy je nieco strumieniem octu oraz dużym kleksem śmietany. Ja dodaje sobie jeszcze gorczycy, bo lubię ekstremalne doznania.

Pielmieni z octem, gorczycą i śmietaną

Chinkali, gruzińskie pierożki wypełnione mięsem i bulionem.

Te gruzińskie pierogi, z zakręconym ciastem u nasady, zjada się chwytając za stożek, nadgryzając i wypijając najpierw esencjonalny wywar ze środka. Potem można rozkoszować się mięsnym farszem.

– No, goście uratowani od śmierci głodowej – mówi do siebie zadowolona Pani Tamara, sprzątając nasze wylizane talerze. Teraz pora na śpiewy, zwłaszcza, że następnego dnia mam urodziny, podobnie jak pani Edyta, druga wspólniczka Skamiejki. Kuchcik jest proszony o otwarcie szampana.

Przy kąciku z płytami zdjęcie Pani Tamary w wieku 18 lat.

Wystarczy wybrać płytę i ustawić gramofon, wybór jest ogromny – od polskiego bigbeatu, przez rosyjskie romanse, aż po Okudżawe.

Pani Tamara gromadzi i dostaje od gości rosyjskie samowary, w  których parzy herbatę i podaje ją z konfiturą.

Куклы на чайник czyli lalki do imbryka potrafiące zatrzymać ciepło w spódnicy.

Wańki wstańki – miałam taką, jak byłam mała:)

Popijamy wszyscy szampana, urodzinowe obchody dopiero się zaczynają, a ja myślę o tym, że za długo bez Skamiejki żyć nie można. Szczególnie teraz, jesienią, która jest dla mnie momentem przestawienia się nie tylko z białego wina na czerwone, ale i porzucenia zimnych sałatek na rzecz ciepłych pierogów. Dlatego Skamiejka jest na mojej liście ulubionych miejsc na chłody, też z tej przyczyny, że potrafi rzecz niezwykłą – rozgrzać nie tylko brzuch, ale i serce.

DLA KOGO?
Wielbicieli kuchni rosyjskiej, artystycznych dusz, romantyków i straceńców.

NA JAKĄ OKAZJĘ?
Sprawdzi się na babskie ploty, rodzinne spotkanie, a nawet na klimatyczną randkę. Byle nie z kochanką, w Skamiejce się wszyscy znają.

ILE KASY?
Niewiele, pielmieni kosztują 19 złotych. Nasz posiłek kosztował 60 złotych.

KONIECZNIE ZAMÓW!
Wszystko – pielmieni z octem, śmietaną (nie bój się dodać gorczycy!), chinkali, soljanke, śledzie różnej maści – lubię też te pod buraczana szubką, ciasta, herbatę z konfiturą!

OMIJAJ W KARCIE!
Nie ma takie pozycji, może dlatego, że kartę zastępuje tablica na ścianie:)

Skamiejka
ul. Ząbkowska 37, Praga, Warszawa
Otwarte: pon.-niedz. od 12- do ostatniego klienta
Nie można płacić kartą