Pook Pasta – makarony domowej roboty

Ursynów to małe miasto w mieście, ma wszystko – kino, kawiarnie, restauracje i duuużo kościołów. Jednym słowem, wcale nie trzeba wyprawiać się do centrum, by zaznać tu rozkoszy mieszkania w stolicy. Niedawno otwarty lokal – Pook Pasta – jest dodatkowym pretekstem, by nie ruszać się stąd w ogóle.

Malutka paściarnia ulokowała się przy al. KEN, prostej jak strzała ursynowskiej high way, po skosie od zasłużonej włoskiej restauracji Basylia. W Pook Pasta gotuje sam właściciel, kiedyś menedżer legendarnego Balsamu, ostatnio bloger kulinarny (pookcook.blogspot.com). I to z dużym powodzeniem. Pan Puk (bo od jego nazwiska pochodzi nazwa bistro) z wprawą kręci domowe makarony – i to one są podstawą krótkiego menu.

To rzadkość. Nieczęsto restauratorzy decydują się na własny wyrób past. To pracochłonne zajęcie, które docenia tylko wąska grupa koneserów. Dlatego 90 proc. włoskich restauracji zaopatruje się u producentów świeżego, mrożonego makaronu, czyli pasta fresca, np. w Perino. Odwiedzając włoskie knajpki, można nabawić się nieprzyjemnego uczucia kulinarnego déjà vu. W co drugim menu znajdziemy te same szpinakowe gnocchi, tortellini z borowikami czy ravioli z ricottą i szpinakiem.

Zamawiamy cytrynowe tagliatelle z okoniem morskim (27 zł) oraz tagliatelle Pook Cook z małżami i chorizo (28 zł). A na deser – ravioli z kaczką. Ciasto Puka jest romantyczne. Właśnie tak. Lekkie, powabne, niemal przezroczyste. Właściciel nie tylko wygląda jak Włoch, ale i karmi jak południowiec – od serca. Ursynów ma już wszystko, co potrzebne do szczęścia.

cytrynowe tagliatelle z okoniem morskim (27 zł)

tagliatelle Pook Cook z małżami i chorizo (28 zł)

ravioli z kaczką

Pook Pasta
al. KEN 21
Warszawa
w poniedziałki nieczynne