Krowarzywa i Cafe Tygrys – wegańska menażeria

Warszawscy weganie tak kochają zwierzęta, że prócz tego, że ich nie jedzą, postanowili zrobić z nich patronów swoich kulinarnych przybytków. Najpierw oswoili tygrysa i wcisnęli go w mały ciasny zakątek ulicy Chmielnej, a teraz do ulicy Hożej przywiązali krowę, która daje burgery. Jak piszą właściciele nowiutkiego miejsca na swoim FB – „nasza Krowa jest rzywa”!

Zacznijmy od tygrysa, bo był wcześniej. Do malutkiego lokalu, w którym kiedyś mieścił się fascynujący second hand, pomiędzy Chmielną a Górskiego, zaprowadzili mnie jarosze – Agata i Paweł. Miejscem kieruje miedzianobrody wesoły jegomość, który mając do dyspozycji mikro kuchnie, wyczarowuje w niej vege burgery (8 zł) i hot dogi (7 zł). Próbowałam bezmięsnego hamburgera – bardzo zacny, choć konwencjonalny. Prócz wegańskiego fast foodu można się tu również napić latte na mleku sojowym, skosztować podpiwek i pokontemplować ciekawe malowidła naścienne o nieco apokaliptycznym charakterze. W Cafe Tygrys dacie upust anarchistycznym rozmyślaniom, a nawet znajdziecie partnera do rozmowy o systemie.

Cafe Tygrys
ul. Chmielna 10 a
Warszawa 
Czynne: pon-sob, 11:00-23:00 

Krowa „rzywa” otworzyła się w minioną sobotę. Wpadłam na Hożą tego dnia i grzecznie ustawiłam się w kolejce. Kuchcik rozpoznał wszystkich za barem z czasów muzycznych, skłoterskich ekscesów. W kolejce przede mną widziałam głównie przystojnych chłopców z tulejami w uszach, ale było też i trochę rodzin, a nawet emerytów. Słowem – krowa ściągnęła tłumy. Staram się nie jadać soi, przynajmniej świadomie, bo nieświadomie zjadam jej pewnie sporo, dlatego z bogatej listy vege burgerów wybrałam jaglanex – z mojej ukochanej kaszy jaglanej. Kuchcik postawił na cieciorex. Mimo tłumów i lekkiej tabaki za ladą, obsługa szła sprawnie i wkrótce pałaszowaliśmy nasze kanapki. W odróżnieniu od burgera w Tygrysie – tu pieczywo nie było klasyczną dmuchaną bułą z sezamem, a wypiekaną na zamówienie w zaprzyjaźnionej piekarni domową bułką oprószoną czarnuszką. Smaki naszych kotletów były zupełnie różne, a i w dodatkach można było wybierać – najbardziej przykuł moja uwagę burak, topinambur i korzeń pietruszki. Krowa obiecuje, że będzie używać tylko lokalnych i sezonowych produktów, bez GMO i glutaminianu sodu. Podkreśla też, że obędzie się bez mrożonek i mikrofali.

Choć moja miłość do zwierząt przekłada się na nieco bardziej konsumpcyjną formę kontaktu, to cieszą mnie ogromnie powstające wegańskie miejsca. Tygrys, Krowa czy Veg deli wreszcie ciekawie różnicują kulinarną ofertę dla wegetarian w tym pięknym mieście.

Krowarzywa
Hoża 42
Warszawa 
Czynne: pon-niedz, 11:00 – 23:00