Kieliszki na Próżnej – unowocześniona polska kuchnia

Niedawno zostałam sportowcem, więc alkoholowi mówię chwilowo stanowcze „nie”, przynajmniej do świąt, bo jak popuszczę pasa do mazurka, to kto wie, gdzie mnie fantazja poniesie. Na razie jednak jestem ćwiczącą dziennikarką kulinarną, która zmaga się z trudnym, zawodowym dylematem: gdzie kończy się wymagane w moim fachu ćwiczenie języka, a gdzie zaczyna się łatwo rozgrzeszane w naszym środowisku obżarstwo? Wydaje mi się, że stoję gdzieś pośrodku, przynajmniej kiedy biegam na bieżni. Co mnie zatem ciągnie do Kieliszków? Lokalu specjalizującego się w winie, gdzie króluje unowocześniona kuchnia polska? Po pierwsze gotuje tu Mateusz Karkoszka, zdolny i rzetelny szef kuchni znany mi wcześniej z Na Lato i żoliborskiego Domu, po drugie jest to biznes sommeliera Pawła Demianiuka i Beaty Gawędy-Pawełek, importerki wina i żony Daniela Pawełka, właściciela Butchery & Wine, Brasserie Warszawska i Rozbrat 20, równie jak Mateusz konsekwentnego w jakości usług i produktów, po trzecie okolice placu Grzybowskiego zamieniają się w prawdziwy raj dla gurmandzistów. Obieram zatem kurs na Próżną z cichą nadzieją, że godzina martwych ciągów, pompek i ćwiczeń dla amerykańskich rekrutów nie pójdzie na marne, a w menu znajdę to, co Schwarzeneggery lubią najbardziej, czyli porządną dawkę białeczka.

Ulica Próżna z okien restauracji: stojąca naprzeciwko kamienica po remoncie wygląda jak ze scenografii filmowej. W Kieliszkach na szczęście zostało trochę wspomnień po przeszłości. Graffiti z leśną knieją powoli zarasta stary tynk na ścianie.

Jestem przekonana, że jakieś jego ilości znajdę w świńskich uszach z sosem paprykowym (12 zł), a już na pewno w galarecie z głowizny z marynowaną rzodkiewką (19 zł). Uszka przyjemnie szeleszczą na podniebieniu, tłuszcz wcale na nim nie osiada, anyżu za to sporo, co budzi miłe skojarzenia z azjatyckimi pomysłami na wieprza. Jeszcze bardziej wysublimowana jest świńska głowa w galarecie w romantycznym wianuszku delikatnie kwaskowatej od marynaty rzodkiewki i niewinnych zieloności.

Poszukuję węglowodanów w talerzach znajomych, wyjadając im kopytka z topinamburem, konfitowanym żółtkiem i truflą, kojące w smaku i oszczędne w kompozycji na pięknym ceramicznym talerzu.

Podobnie powściągliwy w formie i zrównoważony w kolorystyce jest dorsz z ziemniakami i koprem włoskim (48 zł) – jędrne, soczyste mięso ryby pręży się na grzesznie maślanych tłuczonych ziemniakach, a ścięty w cieniutkie plastry koper unurzano w cudownie słodko-kwaśnym syropie cytrynowym. Równie prosta w obejściu jest leżąca obok mnie, na talerzu Kuchcika, złocista kura zagrodowa. Dano jej do kąpieli nieco sosu, mocnego i intensywnie mięsnego w smaku, a do towarzystwa – wspomniane już kopytka i dynię (39 zł). Schwarzenegger byłby zachwycony.

Jeśli tak ma wyglądać przyszłość, unowocześniona polska kuchnia, w której warzyw się nie katuje, a co najwyżej marynuje, sosy dopracowuje do perfekcji, a mięsa traktuje z należytym szacunkiem, to jednak poproszę o kieliszek. Chyba muszę to uczcić.

Kieliszki na Próżnej
ul. Próżna 12

Warszawa