Gruzja: polski klub w Udabnie, niedaleko Tbilisi

Męża masz? – to pierwsze pytanie do turystki odwiedzającej Oasis Club we wsi przy granicy z Azerbejdżanem. Podoba ci się u nas? – kolejne. Tak, na pustyni i w górach, tam gdzie nie ma Gruzinów, najbardziej!

Oasis Club w Udabnie
Oasis Club w Udabnie

 

bezdomne psy w Gruzji
bezdomne psy w Gruzji

Gruziński, wypalony słońcem Wielki Kanion dzieli od Tbilisi około 75 kilometrów. Najtaniej będzie dojechać tu marszrutką, autobusem popularnym wśród miejscowych i niskobudżetowych turystów, z reguły wypchanym po sufit dziećmi, pakunkami i arbuzami. Choć taksówkarze twierdzą inaczej.

Udabno
Udabno
Udabno
Udabno
witajcie w Udabnie
witajcie w Udabnie

– Marszrutka niet! – będą was przekonywać na dworcu i metodycznie, zwartym pierścieniem otaczać coraz ciaśniej. Targowanie się o stawkę za taryfę do Udabna zaczyna się od 200 lari (ponad 350 złotych). Lepiej znać rosyjski. Bez jego znajomości gęste, czarne brwi taksówkarzy coraz bardziej się zmarszczą, a pięści zacisną. Dobrze więc skończyć licytację na 100 lari, by nie usłyszeć od rozjuszonych, nieco otyłych już co prawda, dżygitów „What you want?!”, jedynego, znanego im zdania po angielsku.

Dawid Garedża, Gruzja
Droga do Dawid Garedża, Gruzja

Polski klub w Udabnie
Do Udabna mało kto jeździ, raczej przejeżdża, by dostać się do Dawit Garedży. To kompleks wykutych w skale monastyrów z VI wieku, jednej z głównych atrakcji, polecanej w każdym przewodniku po Gruzji. Wrażenie robi nie tylko architektura, lecz także widok na warstwy płaskich skał w kolorze sjeny, ciągnących się po horyzont. Ci, którym udało się wdrapać powyżej zabudowań, do źródła zwanego Łzami Dawida, zmęczeni wspinaczką na jednym tchnieniu opowiadają o bliskości Azerbejdżanu na wyciągnięcie ręki.

Dawid Garedża, Gruzja
Dawid Garedża, Gruzja
Dawid Garedża, Gruzja
Dawid Garedża, Gruzja
Dawid Garedża, Gruzja
Dawid Garedża, Gruzja

Mimo popularności obiektu nikt nie pomyślał o infrastrukturze, mnisi najwyraźniej mają na głowie ważniejsze, duchowe sprawy niż doczesne pragnienia i ustępy. Takie luksusy ma tylko polski klub w Udabnie, do którego musicie koniecznie przyjechać, jeśli planujecie urlop w Gruzji. Tam dopiero poczułam, że jestem na wakacjach, reszta kraju mnie dosyć mocno zmęczyła, ale o tym kiedy indziej.

Na pomysł otworzenia restauracji pośrodku gruzińskiej pustyni wpadł Ksawery Duś. Dla Gruzji bez żalu zostawił kierownicze stanowisko w sieci sklepów sportowych w Polsce. Gruzini pukali się w czoła. On jednak dostrzegł to, co kurz pustyni przykrył przed oczami innych – przestrzeń dla biznesu. Polski klub w Udabnie powstawał długo, zgodnie z rytmem GMT, czyli słynnego Georgian Maybe Time, na bazie zastanych betonowych elementów starych zabudowań i europalet. Maźnięte turkusową i szmaragdową farbą nabrały egzotycznego charakteru, adekwatnego do nazwy – Oasis Club.

Oasisi Club Udabno
Oasisi Club Udabno
Oasis Club w Udabnie
Oasis Club w Udabnie
Oasis Club w Udabnie
Oasis Club w Udabnie
polski klub w Gruzji
polski klub w Gruzji
Oasis Club w Udabnie
Oasis Club w Udabnie

 

Walki psów i cygarety

Polski klub w Udabnie rozbudził życie w zapomnianej przez wszystkich wsi. Nie zawsze była tu pustynia. W latach osiemdziesiątych władze ZSSR pod wpływem nacjonalistycznych nastrojów postanowiły stworzyć przy granicy z Azerbejdżanem modelowo działające gruzińskie miasto. W tym celu ściągnięto pięć tysięcy… górali ze Swanetii. Swanowie dali się przekonać wyposażonymi domami, stałą pracą, kinem, szkołą i nowymi rurociągami, które miały doprowadzać wodę z najbliższego Sagaredżo. Udało się. Na pustyni powstała żyzna oaza rodząca obfity plon do momentu upadku Związku Radzieckiego. Potem nikt już nie miał ani kasy, ani interesu, by łożyć na sztucznie wykreowane miasto. Swanowie wrócili w góry, pola zarosły, opuszczone domy zostały zajęte przez kozy i świnie.

świnie w Udabnie
świnie w Udabnie
Udabno
Udabno
zwierzęta w Gruzji
zwierzęta w Gruzji
Udabno
Udabno
zwierzęta w Gruzji
zwierzęta w Gruzji

Dziś mieszka tu około 300 osób, co czwarty dom jest zamieszkały, utrzymujących się głównie ze sprzedaży serów i siana. Miejscowi wpadają do Ksawerego z ciekawości, w poszukiwaniu rozrywki – jeden przegrał kiedyś dwie krowy przy stoliku obok baru. Tną w tryktraka, kopią piłkę, nieśmiało zagadują turystki, biorą cygarety na zeszyt. Parę razy próbowali zorganizować przed lokalem walki psów. Zostali przegonieni. Jeden z miejscowych wciąż przychodził z ogromnym kaukazem – większym od człowieka, z zapadniętymi bokami i obciętymi, dostosowanymi do walki uszami. Turyści kulili się na krzesłach, kiedy pies wchodził między stoliki. Bawić się z nim umiał tylko Głupek, piesek rezydent, mały kundelek witający najdrobniejszą radość machaniem ogona. Trzeba było tylko uważać z pieszczotami, bo hojnie rozdawał pchły.

piesek z Udabna
piesek z Udabna

Na psy w ogóle trzeba mieć baczenie, przytoczę jedną historię. Maciek, student etnografii, kumpel Ksawerego, ściągnięty na czas wakacyjnego piku turystycznego do pomocy, dostał zadanie przejechać się do emerytowanego judoki mieszkającego nad jeziorem parę kilometrów od Oasis Club. Wpakowaliśmy się do starego jeepa i pomknęliśmy za wioskę. Mieliśmy człowiekowi zawieźć wino w podziękowaniu za ryby podarowane restauracji. Po drodze minęliśmy stado owiec strzeżone przez psy – parę zwiadowców na początku stada i kolejne, chroniące tyły. Gdy tylko pojawiliśmy się na horyzoncie, gigantyczne, wychudzone kaukazy rzuciły się w naszą stronę. Ledwo zdążyliśmy zasunąć okna, kiedy psy dopadły auta i zaczęły wściekle gryźć… opony i karoserię.

Bydło w Udabnie
Bydło w Udabnie
gruzińskie kaukazy
gruzińskie kaukazy
gruzińskei psy
gruzińskie psy

Znały swoje zadanie. Pasterz opiekuje się stadem, a one mają eliminować zagrożenie. Po drodze minęliśmy jeszcze biedne, zniszczone gospodarstwo, w którego obejściu biegały małe dzieci. Do obrony miały osiem, rzucających się z furią na samochód wielkich kaukazów. Czym te psy są karmione, skoro ewidentnie jest problem z wyżywieniem dzieci?

gruzińskie kaukazy
gruzińskie kaukazy

Gruzińska kuchnia: szafran z aksamitek

Polski klub w Udabnie ma własną kuchnię, w której gotują miejscowe gospodynie. I to jak! Podgrzewają w garnkach ser czhintikueli wytwarzany przez pasterzy z Udabna, potem zagniatają miękką masę i każdą warstwę przekładają miętą i solą, aż powstanie sulguni (nazwa sera oznacza nitki, oddaje jego strukturę). Na śniadanie jest coś w rodzaju izraelskiej szakszuki – jajka w koszulce pływające w aromatycznym, gęstym sosie pomidorowym ze sporą ilością cebuli i kolendry. Do tego dużo sera sulguni i ogórki posypane swańską solą. To mieszanka czosnku, bazylii, ostrej papryki, kopru, kolendry, majeranku i szafranu imeretyńskiego (naszej aksamitki). To przyprawa historyczna, Swanowie oszczędzali sól – mieszali ją z przyprawami, by starczyła na dłużej. Góralski wynalazek na stałe zagościł w gruzińskiej kuchni.

kuchnia w Oasis Club w Udabnie
kuchnia w Oasis Club w Udabnie
gruziński ser sulguni
gruziński ser sulguni
chaczapuri z estragonem i serem
chaczapuri z estragonem i serem
ajapsandali
ajapsandali
kubdari
kubdari
kubdari
kubdari
gruzińska zupa pomidorowa z jajkiem
gruzińska zupa pomidorowa z jajkiem
menu w Oasis Club w Udabnie
menu w Oasis Club w Udabnie

Wśród turystów schodzących prawie na czworakach z góry mnichów szczególnym powodzeniem cieszyły się kaloryczne chishtvari, chrupiące z zewnątrz, ale delikatne jak krokiety i miękkie w środku placki z kaszy kukurydzianej i sera sulguni, kartopiliani, placki z ziemniakami i serem, chaczapuri z estragonem i serem oraz kubdari z wieprzowiną i ze świeżonką wymieszaną tylko z cebulą. Kucharki same marynowały całe główki czosnku i kręciły ostrą, zieloną adżikę. Do pań można było się uśmiechnąć, a kiedy puściły pierwsze lody, podejrzeć, jak przygotowują swańskie dania. Nas nauczyły robić marynowany czosnek, chaczapuri i ser sulguni. Szkoda, że kucharki rzadko mogły spróbować tego, co ugotowały, bo wiara ograniczała ich jadłospis do postu przez trzy czwarte roku.

Kuchcik z Ksawerym w kuchni
Kuchcik z Ksawerym w kuchni
wyrób sera sulguni
wyrób sera sulguni
wyrób sera sulguni
wyrób sera sulguni
wyrób sera sulguni
wyrób sera sulguni
wyrób sera sulguni
wyrób sera sulguni
gruziński ser sulguni
gruziński ser sulguni

W trakcie naszego pobytu polski klub w Udabnie, prócz kucharek i Maćka, miał jeszcze jednego pomocnika. To był Janusz, nauczyciel języka polskiego i etyki w gimnazjum w Brwinowie, który z prawdziwą wprawą ciął pomidory do swańskiego gulaszu. Przyjechał tu z myślą o odosobnieniu, chciał zaszyć się w górach, ale polski klub w Udabnie wygrał z natchnioną atmosferą monastyru Dawit Garedża.

szary kotek z Udabna
szary kotek z Udabna

Po kuchni grasowały również kotki znalezione w Tbilisi – szary i rudy, rodzeństwo. W miastach zwierzęta mają niewielkie szanse na przeżycie. Widać to na drogach – kierowcy nawet nie zwalniają na widok czworonogów, zwłoki psów walają się po asfalcie, aż opony rozetrą je w pył. Przez lata nikt tu nie szanował ludzkiego życia, a co dopiero zwierząt.

kotek z Oasis Club
kotek z Oasis Club
koty z Udabna
koty z Udabna

Oasis Club – mentalne spa

Polski klub w Udabnie nie ma pięknych widoków, ale ma przestrzeń. Spędziliśmy tu z Kuchcikiem błogie dni, siedząc przed budynkiem i wpatrując się w nicość. Tak niespiesznie mijał nam czas wypełniony lekturą książek, jedzeniem i spotkaniami z turystami z całego świata, którzy pojawiali się co chwilę w Oasis Club.

polski klub w Gruzji
polski klub w Gruzji

„20 kaw, 30 butelek wody, gdzie jest toaleta?” – Januszowi w obsłudze turystów pomagały rozbrykane wnuczki kucharek. Dzieciaki miały wakacje i chętnie zmywały brudne naczynia w zamian za smakołyki.

kucharki z Oasis Club
kucharki z Oasis Club

Pamiętam niektóre spotkania z turystami. Ona była z Madrytu, on ze Sztokholmu, jeździli po całym świecie w poszukiwaniu meteorytów, które są głównym motywem produkowanej przez nich biżuterii. – Tbilisi jest takie smutne – mówili. – Szkoda tych pięknych starych kamienic, niszczeją, dobudowują im piętra z fragmentów autobusu i pralek. Ale ten polski klub w Udabnie ma wakacyjną atmosferę, tu można odpocząć – mówili. Para od meteorytów jadła ze smakiem ziemniaki z maconi, gruzińskim zsiadłym mlekiem, a studenci z Łotwy wznosili obok toast piwem. Miejscowi zerkali na nich wrogo znad tryktraka, bo w Gruzji stukać można się tylko winem. Co prawda pop niedawno wydał zgodę na ten zagraniczny wynalazek, ale tradycja gruzińska jest ważniejsza.

gra w tryktraka
gra w tryktraka
Oasis Club w Udabnie
Oasis Club w Udabnie

Każda wizyta kończyła się tak samo. Autobus powoli wypełniał się odświeżonymi i pokrzepionymi jadłem turystami, po których zostawały brudne talerze i pusta lodówka. Ksawery zapełniał ją produktami ze straganu na kółkach, samochodu pary rolników, którzy objeżdżali wioskę, handlujących warzywami i owocami.

Polski klub w Udabnie wodę pozyskiwał z deszczówki, a gdy nie padało, Ksawery zamawiał beczkowóz z wodą ze źródełka w Sagaredżo, prosto ze stoków Gombori.

beczkowóz z wodą z Sagaredżo
beczkowóz z wodą z Sagaredżo

Napiszcie mi, czy coś się tam zmieniło. Wierzę, że Ksawery wciąż podaje czaczacello, wariację na temat włoskiego limoncello na bazie mącącej w głowach gruzińskiej czaczy. Jeśli jeszcze ją polewa, wypijcie moje zdrowie, tylko uważajcie, bo po kieliszku może się okazać, że pusty krajobraz Udabna jest pełen niekończących się możliwości.

Oasis Club w Udabnie
Oasis Club w Udabnie
ostatnie śniadanie w Udabnie
ostatnie śniadanie w Udabnie