Cafe STOR – ślicznie, zagranicznie

Tutaj Tamka uspokaja oddech i malowniczo wpływa na Powiśle. Po zakupy dziarsko pod górę maszerują oddziały zakonnic z pobliskiego Zakładu Sióstr Miłosierdzia. Ostatnio mogą zwalniać, bo na drodze stanęła im nowa pokusa –kawiarnia z ofertą grzechu wartą.

„Tam jest trochę jak w Nowym Jorku” – mówi Olga. „Byłaś w Storze?” – pyta Aga. – „Idź koniecznie, poczujesz się jak w Amsterdamie”. „Jest światowo – twierdzi Bartek – a właściwie jak na berlińskim Kreuzbergu”. „Prawdziwy cios! To wnętrze nie jest z Warszawy ani nawet z Krakowa, ale prosto z Londynu” – zapewnia Magda.

Umawiam się tam na spotkanie z Martą. „Weź dewizy” – pisze. – „Mogą nie przyjmować złotówek”. Rzeczywiście, Cafe STOR ma światowy sznyt, ale bez nowobogackiego zadęcia. Nie znajdziecie tu ani industrialnych lamp ciężko wiszących nad gośćmi, ani beżu na ścianach, ani podłużnych kafelków z metra – tej opatrzonej kawiarnianej scenografii. Wysoka, przeszkolona witryna mogłaby być raczej ozdobą bulwarów kultowych metropolii. O tym, gdzie jesteśmy, przypomina bajkowy kolaż Janka Dziaczkowskiego, zawieszony na ścianie w morskim kolorze. Za barem huczy prawdziwy ocean – uwieczniony na wielkoformatowej fotografii Michała Janicy, współwłaściciela kawiarni, podczas wakacji na Maderze. Przez spienione grzywy na odbitce świeci odrestaurowana lampa jarzeniowa. Jako tło filigranowych półek służą zastane kafelki z rytmem w kolorach kolażu Dziaczkowskiego – ziemistych beżach i butelkowej zieleni. Właściciele kawiarni i Uprzejmej Spółki z o.o. – wspomniany wyżej Michał, fotograf i grafik, oraz Krzysiek, dziennikarz – zachowali także szerokie, zimne parapety ze szmaragdowego kamienia studzące emocje co bardziej podekscytowanych klientów. Rośliny nad głowami gości – szkolne paprotki, dobroczynne aloesy, fikusy o egzotycznych korzeniach – to prezenty od przyjaciół przyniesione na parapetówkę, która odbyła się zaledwie nieco ponad tydzień temu.

Konsekwentnie, bo światowo, a zarazem nonszalancko traktuje się tu kawę. Hasło kawiarni brzmi – dobra kawa to nie czarna magia. Wypalaną w berlińskiej Bonanzie, a także krakowskiej Karmie, przelewa się w chemexie, aeropressie, ale też parzy i rozwadnia w odmętach americano. Pod aptecznymi kloszami kryją się kanapki – dla mięsożerców z pastrami, kiszoną kapustą z sosem na bazie pieczonych pomidorów, sosu worchester i chrzanu oraz z pulled pork i musem z jabłek, a dla uczulonych i roślinożernych z pieczonymi warzywami z zatarem na bezglutenowym pieczywie. Obłoczny sernik na zimno z pulpą mango ma już swoje wielbicielki. Prace nad menu trwają. W planach śniadania (również na wynos), więcej słodkości, alkohol i ciekawe, niszowe herbaty.

Od trzech dni swojego stolika szuka Kamil, fotograf. Siedział już pod oknem, na hokerze przy barze, a teraz przy stoliku. Właśnie przeprowadził się na Żoliborz i jak mówi, nie jest w stanie wytrzymać w nowej dzielnicy. Za dużo zieleni i spokoju. A tu jest tak jak lubi, po prostu wielkomiejsko.

 

Cafe STOR
ul. Tamka 33
Warszawa

godziny otwarcia: pon.-pt. 7:30-22:00; sob.-niedz. 8:30-23:00