Ale Wino – nieśmiała, ambitna kuchnia

Na tyłach bardzo pretensjonalnej ulicy schowało się zupełnie bezpretensjonalne miejsce z winem i ciekawą kuchnią.

Jedwabne poszewki na poduchy, dostojne i ciężkie zasłony, butiki Macieja Zienia, Roberta Kupisza, Ani Kuczyńskiej, Krzysztofa Stróżyny (pardon, Krystofa Strozyny), buty na zamówienie i spersonalizowane bransoletki z koniczynką. Na Mokotowskiej sprzedaje się luksusowe dobra za odpowiednią cenę, za wyśrubowaną, rzekłabym, szczególnie jeśli jest to zwykły sznurek z kawałkiem blaszki. Kulisy ulicy są jednak w kontrze do przeglądającej się w witrynach blazy, kuchnia Ale Wino, ukryta w kameralnym podwórku Mokotowskiej, rozsądnie zestawia najprostsze produkty w zaskakująco świeży, przystępny cenowo, choć wyrafinowany, jeśli chodzi o podanie, sposób.

Wielka w tym zasługa szefa kuchni Sebastiana Wełpy, który lata spędził u boku Pawła Oszczyka – najpierw w Pałacu Sobańskich (Klub Polskiej Rady Biznesu), a potem przez długi czas w La Rotisserie, restauracji hotelu Regina. Proszę się do Ale Wino nie pchać z nowobogackim impetem, pochować szeleszczące kreacjami haute couture torby i pudełeczka z perwersyjną bielizną od Agent Provocateur po kieszeniach, bo Sebastian to człowiek nadzwyczaj skromny i nieprzywykły do manieryzmów. Dopiero zdobył się na akt wielkiej odwagi, by opuścić swojego mentora i wyjść z hotelowych zakamarków wprost do wystawionej na ocenę gości otwartej kuchni. Bez szarży i epatowania diamentami zatem, bo niechybnie schowa się za lodówkę i nie wyda z siebie romantycznego i wrażliwego kulinarnego tchnienia. A dla buraków z czarną porzeczką otoczonych meduzami czarnego bzu (syrop z tych kwiatów zagęszczony agar-agar) i kawałkami koziego crème brûlée (25 zł) warto wykrzesać z siebie odrobinę pokory. Dawno się tak nie wzruszyłam nad talerzem (ostatnio nad raviolo con uovo w Mące i Wodzie, czyli ponad rok temu!).

Przekorne i smakowite są również otwarte ravioli z selera z kalafiorowym farszem (25 zł).

Rustykalne i domowe jest risotto z płatkami letniej trufli, które może zaspokoić nawet duży głód i mile połechtać ego mokotowskiej klienteli (35 zł), ale całkowicie przekombinowany mus z rabarbaru, owszem, nawet smakuje, ale apetycznie nie wygląda (18 zł).

Sebastian szuka i próbuje, mam wrażenie, że potrzebuje czasu, by wyczuć miejsce i stać się Anthonym Hopkinsem kuchni. Ten, nim stał się bezwzględnym Hannibalem, z pewnością musiał nie raz zagrać rolę kamienia czy sosny. Sebastian w moim kuchennym serialu już gra pierwszoplanową rolę.

Ale Wino
ul. Mokotowska 48
Warszawa 
Godz. otwarcia: pon- sb do 22, w niedzielę nieczynne