Tak powinien smakować sierpień w Polsce. Soczystymi, słodko-kwaśnymi śliwkami pod chrupiącą maślaną kruszonką! 4 składniki, minimum wysiłku, maksimum przyjemności.
Nie potrzebujesz żadnego sprzętu, by je przygotować. Wystarczy jakieś naczynie do zapiekania i piekarnik. Pokrój dojrzałe śliwki na pół i wyjmij z nich pestki. Zagnieć trzy składniki: mąkę, cukier i masło na kruszonkę.
Możesz do niej dodać przyprawy, ale nie musisz. Ja lubię od czasu do czasu poeksperymentować. Łyżeczka kardamonu, cynamonu i szczypta świeżo zmielonego czarnego pieprzu? Przyprawy dodadzą kruszonce charakteru i aromatu, korzenne nuty wspaniale się komponują ze śliwkami.
Obsyp kruszonką owoce, zapiecz i zjedz. Najlepiej w jakimś miłym towarzystwie, bo przyjemnościami trzeba się dzielić!
Śliwki pod kruszonką
6 porcji, naczynie do zapiekania 26-28 cm
- 1 kg śliwek
- 200 g mąki
- 100 g cukru (ja użyłam grubego trzcinowego)
- opcjonalnie: 1 płaska łyżeczka kardamonu
- opcjonalnie: 1 płaska łyżeczka cynamonu
- opcjonalnie: szczypta świeżo zmielonego czarnego pieprzu
- 130 g masła
Śliwki myjemy, kroimy na pół, wyjmujemy pestki. Układamy w naczyniu do zapiekania.
Przygotowujemy kruszonkę. W misce łączymy mąkę z cukrem. Opcjonalnie dodajemy przyprawy: kardamon, cynamon i pieprz. Następnie dodajemy masło pokrojone w kostkę lub starte na tarce – łatwiej będzie je rozetrzeć z resztą składników w palcach na kruszonkę.
Rozkładamy ją równomiernie na wcześniej przygotowanych owocach.
Pieczemy w 180 stopniach przez 40 minut. Po tym czasie wyjmujemy deser z piekarnika i odstawiamy na chwilę, by przestygł. Śliwki pod maślaną kruszonką będą pyszne zarówno na ciepło jak i na zimno, ale na ciepło wydadzą się odrobinę bardziej kwaskowe, a na zimno – słodsze. Deser możemy podać z dodatkami, np. ze śmietaną lub lodami waniliowymi.
Korzystasz z moich przepisów? Oznacz mnie na zdjęciu, będzie mi miło zajrzeć do Twojej kuchni. Szukasz przepisów, rekomendacji i pomysłów, jak delektować się życiem? Zajrzyj na moje profile społecznościowe: instagram i facebook. Życie jest za krótkie na złe jedzenie i warto je przeżyć z pełnymi ustami!
