„Amerykański funnel cake? Wygląda trochę jak indyjskie jalebi! A mi przypomina strauben z Południowego Tyrolu. W Hiszpanii, w regionie Asturii, można znaleźć podobny słodki przysmak, nazywa się frisuelos!” – takie komentarze posypały się pod przepisem, który opublikowałam niedawno na moim Instagramie.
Tymczasem przepis był na nasz… polski chrust, tylko w wersji dla leniwych, bo z lejka. Nie pierwszy raz w przypadku kulinariów mamy do czynienia z podobnym specjałem w rożnych zakątkach świata. Tego typu odkrycia rozbudzają zawsze apetyt na historie, które się za nim kryją – ludzkich migracji, odkryć czy nawet podbojów.
Przepis na ten chrust znajdziecie w naszych starych książkach kucharskich. Jest nieco zapomniany, pozostaje daleko w cieniu innych karnawałowych deserów – pączków i faworków – dlatego postanowiłam go odświeżyć. Niczym im przyjemnością nie ustępuje, a wręcz przeciwnie, jest zdecydowanie łatwiejszy od nich w przygotowaniu. Wystarczy zmieszać składniki na ciasto o konsystencji tego na naleśniki a następnie je usmażyć w głębokim tłuszczu. Użyłam do tego nie tyle lejka, co jeszcze wygodniejszego kuchennego akcesorium jakim jest dyspenser gastronomiczny. To ten pojemnik z gwintem, który możecie kojarzyć z barów szybkiej obsługi, stacji benzynowych i innych miejsc, w których do zamówionego jedzenia serwuje się sosy.
Macie jednak pełną dowolność w jaki sposób przełożycie ciasto na tłuszcz, wcale nie musi być to dyspenser, jeśli go nie posiadacie. Równie dobra będzie chochelka do zupy. Efekt będzie zaskakujący i zachwycający. Chrust zawdzięcza swoją nazwę niezwykłej chrupkości ciasta. Kusi by jeść go od razu, ale nie przestaje też chrupać kolejnego i następnego dnia. Podawajcie go z odrobiną cukru pudru. Możecie też ozdobić go ulubioną konfiturą, bitą śmietaną czy owocami. Smacznego.
Obejrzyj film z przepisem
Chrust dla leniuszków
- 500 g mąki
- 2 jajka
- 1 czubata łyżka cukru
- 2 płaskie łyżeczki proszku do pieczenia
- 750 g mleka
- 1 butelka oleju rzepakowego do smażenia
Wszystkie składniki, poza olejem, mieszamy ze sobą dokładnie aż do uzyskania płynnej konsystencji lejącego się ciasta. W głębokiej patelni rozgrzewamy olej i smażymy na nim chrust do momentu aż się przyrumieni z każdej strony. Żeby uzyskać wzór jak na filmie najwygodniej będzie użyć dyspesera lub lejka do smażenia ciasta. Usmażony chrust podajemy z cukrem pudrem i zjadamy jeszcze gorący. Po wystudzeniu, a nawet kolejnego dnia, wciąż będzie bardzo chrupiący!
Korzystasz z moich przepisów? Oznacz mnie na zdjęciu, będzie mi miło zajrzeć do Twojej kuchni. Szukasz przepisów, rekomendacji i pomysłów, jak delektować się życiem? Zajrzyj na moje profile społecznościowe. Nakarmiona Starecka to instagram, facebook i podcast „Z pełnymi ustami” do słuchania na Spotify, Tidal i Apple Podcasts. Życie jest za krótkie na złe jedzenie i warto je przeżyć z pełnymi ustami!
