PRAŻONY BÓB ZBYSZKA KMIECIA

Prażony bób! Nowe odkrycie kulinarne podczas „Festiwalu z wiejskiego podwórza” w Czeremsze. Przygotowuje go Zbyszek Kmieć, znany kulinarny włóczęga i podjadek. Wokół niego, pardon, wokół żeliwnej patelni, z której wydobywa się obłędnie nęcący zapach, gromadzi się wygłodniały i zaciekawiony tłum. Dziwią się kobiety, dziwią się faceci. Kto to widział bób prażyć? Bób się gotuje! Ale zapach kusi, ciekawość zwycięża. Patelnia szybko pustoszeje, tłum wyrywa sobie tekturowe tacki z rąk. Ja zjadam dwie porcje. Zbyszek Kmieć zgadza się podzielić wyjątkową recepturą. Spróbujcie sami. Jakie to dobre!

 

Zbyszek Kmieć: Na rozgrzaną, suchą patelnię wysypujemy świeży, opłukany bób. Prażymy ciągle mieszając, aż skórka zacznie pękać, a bób się zarumieni. Wtedy dodajemy tłuszcz (oliwę lub masło), solimy, dodajemy czegoś wrednego i ostrego, i w zasadzie, po kilku minutach mieszania, możemy jeść. Bób również można przyrządzać z miodem, boczkiem, ziołami, suszonymi pomidorami, i tak dalej, i tak dalej.

Ja dodam od siebie, że bób najlepiej smakuje z czerwonym winem!