Nowo – nowy lokal twórców Być Może

Lokal otwarty przy Nowogrodzkiej nazywa się po prostu Nowo. I to przez „w”. Co za awangarda! W czasach kiedy gastronomia angielszczy się na potęgę i każde „w” obowiązkowo wymienia na „v”, taki osiedlowy skrót pochodzący od nazwy ulicy budzi sentymentalne zaufanie. Czy Nowo tworzą zatem „ziomale”, którym chciałoby się życzyć „powo”?

Inwestorzy nie są debiutantami – od czterech lat z powodzeniem prowadzą Być Może przy placu Unii Lubelskiej, miejsce bezpretensjonalne i popularne. Lubiłam tam kiedyś jadać śniadania, a ze mną mój stary pies i Kuchcik też. Ostatnio częściej umawiam się tam na spotkania i przysiadam, by popracować przy komputerze, nie mając wygórowanych oczekiwań co do kuchni, która momentami zawodzi i podaje zajeżdżające fermentem krewetki. Nie zrażam się jednak, doceniam walory przestrzenne, lokalizację, serdeczny serwis i porządny chleb na zakwasie, wypiekany na miejscu. Nowo, jak się okazuje, prócz zalet Być Może ma też dobrze rokującą kuchnię.

Nowo Warszawa Nakarmiona Starecka

Gotuje tu „ziomal” znany z „Top Chefa” – tak przynajmniej go kreowano w programie, w którym zdołał wystąpić zaledwie w jednym odcinku, bo wyłożył się na swojskiej karpatce. Jakub Botta poczynił od tamtego czasu chyba znaczne postępy, bo to, co serwuje teraz na talerzach, nie dość, że jest w stu procentach poprawne technicznie, to jeszcze smaczne, ładnie podane i przyjemnie prostolinijne – choć niepozbawione fantazji.

Nowo Warszawa Nakarmiona Starecka

Karta Nowo zwinnie dryfuje pomiędzy polskimi i światowymi smakami, z powodzeniem omijając niebezpieczne rafy banału. Bo chociaż jest tu silna reprezentacja dobrze znanego krajowego garmażu, to pozbawia się go najbardziej zgranego towarzystwa – śledzia podaje się z palonym ziemniakiem i siemieniem lnianym, tatara z figlarnym ziemniaczanym chrupkiem i pociętym w drobną kosteczkę ogórkiem, kołduny baranie kąpie w esencjonalnym grzybowym consommé, a salceson wyrabia na miejscu i oprósza świeżo tartym chrzanem. Światowe klasyki równie bezpretensjonalnie odziera się z niepotrzebnych dekoracji – ośmiornicę po hiszpańsku zestawia się z chorizo i wędzonymi mulami, żebra chrzci po azjatycku, a marokański kuskus miesza z jagnięciną.

Nowo Warszawa Nakarmiona Starecka

Zaczynam od salcesonu (24 zł). Dwa delikatne plastry domowego, robionego na miejscu mięsnego lastryko oprószone są śniegiem świeżo startego chrzanu. Subtelnego smaku mięsnych podrobów dopełniają lekki jabłkowy mus i trzewia wyszarpane z bochenka chleba, efektownie maźnięte ziołową, zieloną oliwą.

Nowo Warszawa Nakarmiona Starecka

Po skosztowaniu kołdunów z baraniną lekko trącącą wiaterkiem (19 zł) pragnę spróbować więcej mięsnych dań tutejszej kuchni – te rzadko widywane w kartach restauracji pierogi mają odpowiednie cienkie i elastyczne ciasto kryjące apetyczną, soczystą kulkę mięsa, nabierającą jeszcze więcej walorów w połączeniu z bardzo esencjonalnym grzybowym wywarem, z którym są podane.

Nowo Warszawa Nakarmiona Starecka Nowo Warszawa Nakarmiona Starecka

Żebra są idealnie miękkie, kojąco tłuste i lepko-słodkie od azjatyckiej glazury (28 zł). Odpadają od kości już po lekkim trąceniu widelcem. Podane są pod kołtunem smakowitych buraczanych kłaczków z równie chrupiącymi fistaszkami.

Nowo Warszawa Nakarmiona Starecka Nowo Warszawa Nakarmiona Starecka

Tatar nie ma jaj, ale za to ma ogórka, dzięki czemu wypada bardzo lekko i pomysłowo na tle garmażeryjnej konkurencji (24 zł).

Nowo Warszawa Nakarmiona Starecka Nowo Warszawa Nakarmiona Starecka

Jednak prawdziwą mięsną bombą smakową okazuje się podpalana na oczach gości wołowina, porządny rulon polędwicy skrywający rukolę doprawioną musztardą (24 zł).

Nowo Warszawa Nakarmiona Starecka Nowo Warszawa Nakarmiona Starecka

Miejsca na więcej nie starcza, więc już tylko z łakomstwa połykam na deser leniwe (17 zł). To żadne tam wymęczone, barowe kluchy, ale obłoczna uczta ulepiona ze słodkich batatów i z lekkiego jak chmurka crème anglaise.

Nowo Warszawa Nakarmiona Starecka Nowo Warszawa Nakarmiona Starecka

To dopiero początek, bo równie pociągających dań jest w karcie jeszcze trochę, podobnie jak alternatyw na wieczór. Nowo bowiem ma być pierwszym w Warszawie stworzonym z tak dużym rozmachem gin barem na 300 etykiet. Mam zamiar wpadać tu nie tylko z Kuchcikiem i ze starym psem, ale i z większą bandą ziomali. Będą się tu dobrze czuć.

Nowo.
ul. Nowogrodzka 10
Warszawa
Godziny otwarcia: pon.08:00-00:05, wt.-śr.: 09:00-00:05, czw.: 08:00-00:05, pt.: 08:00-01:00, sob.: 09:00-01:00, niedz.: 09:00-00:05