Krakowski Ed Red – sezonowane steki

SMS w nocy parę miesięcy temu. „Chrząstowski odchodzi z Ancory, będzie smażył steki!”, pisze znajoma blogerka kulinarna. Plotki w światku kulinarnym rozchodzą się szybciej niż oficjalne notki prasowe. Te dużo później zazwyczaj potwierdzają pogłoski.

Tak było i tym razem. Ogólnopolska siatka fudisów działa jak najlepsza siatka zwiadowcza. Kiedyś zacznę na tym zarabiać, teraz jadę do Krakowa. Po mięso. Prawdziwe, polskie, wspaniałe i sezonowane. Tak głosi kolejna plotka, którą będziemy sprawdzać – już empirycznie – i potwierdzać lub nie. Mięso pochodzi od krów rasy limousine, prawdziwych kopytnych rolls-royce’ów, w dodatku z polskim paszportem, bo z pastwisk w okolicach Skarżyska-Kamiennej. Nowe miejsce pracy propagatora edukacji kulinarnej, wieloletniego szefa kuchni eleganckiej Ancory Adama Chrząstowskiego zostało wyposażone w specjalne lodówki do sezonowania tego produktu.

Chodzi o dojrzewanie mięsa, o kontrolowane procesy rozkładu, dzięki którym nabiera ono szlachetnego i bogatego smaku. Menu Ed Reda jest krótkie i konkretne, a lokal bez typowego dla stekowni prezesowskiego, gabinetowego zadęcia. Choć i rycerze biznesu w tych rzeźnicko naturalnych wnętrzach powinni szybko się odnaleźć – nad głowami gości zwisają ostre tasaki i noże, przypominając, że zjadamy słabsze od nas zwierzęta.


Czekadełko – metka i ukręcone ze śmietaną masło z pieczywem

Nasz wybór pada na dwa z trzech sezonowanych steków – Rib Eye i New York. Kosztują 19 złotych za 100 gramów. To kolejny argument dla wielbicieli mięsa, by spakować garnitur w pokrowiec i ruszyć z neseserem w drogę. Mięso spada na drewnianą deskę bez zbędnych bajerów, zasłon dymnych i pian z dmuchawców. Można je przyprawić solą, pieprzem, ewentualnie pomazać sosami, ale i one wobec bogactwa smaku produktu okazują się zbędne. Smak steków budzi skojarzenia z parmezanem i grzybami. Chrząstowski do mięsa podaje też tłuszcz – nie modną oliwę, a polski i zdrowszy olej z Góry Świętego Wawrzyńca z tłoczonego na zimno rzepaku. Lodówki pracują, steków ubywa, Ed Red właśnie dokupił kolejną zabawkę do sezonowania.

Czekając na następny kawałek, zamówcie przystawki – cielęce podroby na grzankach (23 zł). Fetyszyści piątej ćwiartki będą zachwyceni. Na małych kromkach przycupnęły policzki, ozorki, grasica, wątróbka i móżdżek, a każdy flak zebrano w inny bukiet dodatków.

Jeśli wyznajecie zasadę od nosa do ogona, zamówcie wyśmienitą kaszankę z jabłkiem i cebulą (14 zł). Adamie, dla takiej kuchni warto było zostawić białe obrusy Ancory.

Więcej o Ed Red i produkcie lokalnym w artykule Mandy Wójcik na stronach krakowskiej GW.

Ed Red
ul. Sławkowska 3, Kraków