KIK Fit – nie tylko dla pakerów

Na nic sapanie przy pompkach i szarpanie sztangi, jeśli treningom nie towarzyszy odpowiednia dieta. Bez niej ani pary nie ma, ani efektów. Wiem, bo próbowałam przy okazji ćwiczeń również się odchudzać. Po obiedzie złożonym z łososia i warzyw podnieść można co najwyżej kluczyk do szatni, a nie ciężary. Żeby pakować, trzeba jeść, i to mądrze. Każdego początkującego pakera prędzej czy później dopada zadanie matematyczne z makroskładników. Moje brzmi: 150 g węglowodanów + 112 g białka + 50 g tłuszczy dziennie. Jak je rozwiązać? Najprościej, czyli samemu przygotowując posiłki. Tak robią wytrawni pakerzy, których poznacie nie tylko po trójkątnej budowie ciała, lecz także po spowijającym ich aromacie tuńczyka z ryżem. Menażki z taką kombinacją otwierają już w szatni siłowni, bo w tej sytuacji czas to wcale nie pieniądz, a kolejny pęczek mięśni. Te należy zregenerować posiłkiem do czterdziestu minut po ćwiczeniach. A co robią początkujący pakerzy, którzy nie wzięli ze sobą menażki? Szukają ratunku w mieście.

Warszawska gastronomia jest tymczasem zajęta rozsmarowywaniem kalorycznych purée na talerzach oraz wypiekaniem bezy z palonego pora i kompletnie nie docenia rosnącej grupy warszawiaków w sportowych strojach – ogumionych facetów na góralach, którym wydaje się, że Marszałkowska to wysokie góry, joginek z matami i wykręconymi od asan brzuchami, biegaczy wpatrujących się w aplikację do rysowania wzorków na mapie. Każdy z nich chciałby po wysiłku przekąsić coś zdrowego, wartościowego i sycącego.

Dla nich powstał KIK Fit. Przy Szpitalnej otworzył się właśnie drugi lokal marki. Wystrój wnętrza może być mylący, wygląda jak salon kosmetyczny albo fast food serwujący plastikowe jedzenie. Ale menu jest wypełnione superfoods w daniach idealnych zarówno przed treningiem, jak i po nim. Informacja przy każdym daniu o liczbie zawartych w nim kalorii i makroskładników na pewno ucieszy pakerów z kulinarnym kalkulatorem w dłoni. Co zatem znajdziemy w śniadaniowym protein pancake (16 zł)? Niestety, wcale nie tak dużo białka, jak sugerowałaby nazwa, bo tylko 26 g. Dużo to tu jest kalorii, perwersyjnie dużo jak na śniadanie, bo aż 698! Tę pozycję należy traktować jako śniadaniowy grzeszek, polany miodem i wypełniony smakowitym, robionym na miejscu masłem orzechowym oraz bananem.

O wiele rozsądniej prezentuje się omlet z łososiem – kalorii ma 366, a białka 26 g. Fajnie, że jajka do kuchni w KIK Fit podkrada się najszczęśliwszym – według obowiązującej nomenklatury – kurom, bo „zerówkom”. Z pozycji obiadowych wypróbowałam parę – świetne są delikatne curry (na przykład z kurczakiem, 22 zł, 661 kcal, 25 g białka, 36 g tłuszczy, 65 g węglowodanów), mały, smaczny i zgrabny wrap z surowym łososiem (15 zł, 458 kcal, 19 g białka, 33 g tłuszczy, 25 g węglowodanów), burger wołowy w liściu sałaty zamiast bułki (18 zł, 485 kcal, 34 g białka, 35 g tłuszczy, 11 g węglowodanów).


wrap z surowym łososiem


burger wołowy w liściu sałaty

Dla pakerów na metapoziomie, zwanych inaczej liquidarianami, którzy miksują wszystko – od śniadania po kolację – na posiłki w płynie, KIK Fit przygotowuje treściwe napoje (12-18 zł), pełne gwarantów długiego, szczęśliwego życia, czyli superfoods takich jak acai czy goji.

KIK Fit to także catering, który zajął pierwsze miejsce w rankingu KUKBUK-a na najciekawszą zdrową dietę na telefon. Przez moment wahałam się, czy sobie nie zafundować takiej kuracji choćby na miesiąc. Zrezygnowałam jednak, bo jestem pakerem nie tylko początkującym, lecz także wciąż z zapałem gotującym. Catering KIK Fit polecam jednak wszystkim tym, którzy nie mogą wyrwać się z objęć tuńczyka z ryżem. Reszta niech wpadnie sprawdzić, jak zdrowe, dobrze zbilansowane posiłki mogą być ciekawe i smaczne. Spotkajmy się tam przy białku.

 

KIK Fit
ul. Szpitalna 5, Warszawa
godziny otwarcia: pn.-pt.: 9-21, sob.-niedz.: 11-21