Nowo Warszawa Nakarmiona Starecka

Nowo – nowy lokal twórców Być Może

Lokal otwarty przy Nowogrodzkiej nazywa się po prostu Nowo. I to przez „w”. Co za awangarda! W czasach kiedy gastronomia angielszczy się na potęgę i każde „w” obowiązkowo wymienia na „v”, taki osiedlowy skrót pochodzący od nazwy ulicy budzi sentymentalne zaufanie. Czy Nowo tworzą zatem „ziomale”, którym chciałoby się życzyć „powo”? Inwestorzy nie są...
Czytaj dalej
Podplomy, Nakarmiona Starecka, Inny wymiar

Inny Wymiar mielonego, ogonowej i podpłomyków

Inny Wymiar to jedzenie domowe i znajome, polska kuchnia w nieco odświeżonym i dopracowanym wydaniu. Począwszy od esencjonalnych zup, wyciskających łzę wzruszenia wspomnieniem klusek kładzionych drżącą ręką babci, skończywszy na mielonym z marynowanymi buraczkami i porządną dawką świeżego chrzanu.

Czytaj dalej

Północ Południe – kuchnia wschodnio-zachodnia

Nazwa budzi pewne obawy – czyżby chodziło o popularną w Polsce asekuracyjną kuchnię wschodnio-zachodnią, w której penne z łososiem spotyka caprese i tatara? Prawie. W krótkiej karcie znajdziemy bowiem, prócz wymienionych wyżej klasyków, śledzia, krewetki, polędwiczki wieprzowe i kurczaka. Bar natomiast zapowiada się interesująco, ma dobry wybór whisky, win, trochę autorskich drinków, oraz wódki.

Czytaj dalej
Bibenda Nakarmiona Starecka

Bibenda – kolorowy tex mex

W zmieniającym się menu Bibendy zawsze powracają ulubione składniki szefa kuchni: wieprzowina, fasola, jagnięcina, buraki, jarmuż, boczniaki i sery zagrodowe w konsekwentnie prostych, bardzo smacznych kombinacjach. Tutejsze talerze bawią kolorem. Bibenda to idealny adres na niedzielne, rodzinne obiady, szybkie przekąski w tygodniu, jak i nocne balety przy autorskich drinkach w piątki.

Czytaj dalej
OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Roślina – kawiarnia na Bielanach

Roślina to urocza kawiarnia na Bielanach, pełna zieleni w doniczkach, na talerzach i parapetach. Można tu zjeść kanapkę z kiszoną kapustą i cheddarem, burgera z pestek dyni, wypić dripa, a już niedługo zjeść coś dobrego z wegańskiego grilla. Nowa kawiarnia na Bielanach to prawdziwa zielona dacza dla ciała i ducha, nie tylko domek ogrodnika, lecz także ogród, który za chwilę otworzy się na gości.

Czytaj dalej
bibenda nakarmiona starecka

Bibenda – mała teksańsko-polska biba

To było długo wyczekiwane dziecko. Beniamin i Zbyszek – kuzyni, jeden z Polski, drugi ze Stanów, znani z klubu kolacyjnego Ma Noże i Może – zapowiadali się na świetnych ojców. Kiedy wreszcie gruchnęła wieść o ich decyzji, wszyscy trzymali kciuki za udany poród. Obserwuję Bibendę od oseska. Na moich oczach przeszła parę chorób wieku dziecięcego: focaccię serwowaną...
Czytaj dalej
14

Winosfera – na grasice i wino

W Winosferze wszystko wygląda jakoś znajomo. Wino na paletach jak u Mielżyńskiego, surowa, industrialna ogromna przestrzeń jak w Warszawie Wschodniej Mateusza Gesslera, a nawet hasło przewodnie miejsca - Where Wine Meets Culture - pobrzmiewa inspiracją z Atelier Amaro, w którym, że aż przypomnę - Nature Meets Science. Nie ważne jednak kto kogo spotyka, ale co z tego wszystkiego...
Czytaj dalej
krowarzywa/nakarmiona starecka

Krowarzywa i Cafe Tygrys – wegańska menażeria

Warszawscy weganie tak kochają zwierzęta, że prócz tego, że ich nie jedzą, postanowili zrobić z nich patronów swoich kulinarnych przybytków. Najpierw oswoili tygrysa i wcisnęli go w mały ciasny zakątek ulicy Chmielnej, a teraz do ulicy Hożej przywiązali krowę, która daje burgery. Jak piszą właściciele nowiutkiego miejsca na swoim FB - "nasza Krowa jest rzywa"! Zacznijmy od...
Czytaj dalej
meatlove2

Meat Love – spełnienie marzeń mięsożercy

O Meat Love marzyłam nim powstało. Ba, wymyśliłam już dawno dokładnie taką samą nazwę dla miejsca, które będzie spełnieniem mych mięsnych marzeń.  Moja relacja z mięsem jest bardzo zażyła i emocjonalna. Na samą myśl o zjedzeniu kawałka mięsa, mój humor się poprawia,a  po konsumpcji ciało przeszywa dreszcz rozkoszy. Dokładnie tak samo ma Masala, z którą znalazłam...
Czytaj dalej
aioli2

Aioli – rodzinnie, gwarnie i smacznie!

Moja olsztyńska ziomalka, z którą nie widziałam się prawie 4 lata, przyjeżdża do Warszawy. Oczywiście od razu pytam - czy i co zjemy? Włoskie! - oznajmia. Ruszam więc w poszukiwanie miejsca, które by rozgrzało w zimną i pracowitą sobotę, zachwyciło nas obie, naszych partnerów i synka Agi - Antosia. Wybór pada na Aioli. Jak się okazuje szczęśliwie, bo już od wejścia wita...
Czytaj dalej